Skąd wiedzieć, czy to, z czym się mierzymy, „nadaje się” na terapię i jak wybrać specjalistę, kiedy właściwie nie wiemy jeszcze, czego potrzebujemy?
Czasem pierwszym krokiem nie jest decyzja o rozpoczęciu psychoterapii, lecz zwykła rozmowa o tym, co się z nami dzieje.
Kiedy „radzenie sobie” przestaje wystarczać
Są ludzie, którzy bardzo długo zastanawiają się nad psychoterapią, choć z zewnątrz ich życie wygląda zupełnie zwyczajnie. Pracują, wychowują dzieci, spotykają się ze znajomymi, wyjeżdżają na wakacje, robią zakupy, odpowiadają na wiadomości i płacą rachunki, a czasem nawet odnoszą sukcesy. Gdzieś pod tym wszystkim pojawia się jednak trudne do nazwania poczucie, że życie zaczęło kosztować więcej, niż powinno.
Czasami problem potrafimy jasno nazwać, często jednak to, czego doświadczają osoby rozważające terapię, nie wiąże się z konkretną katastrofą. To raczej zmęczenie, napięcie i poczucie utknięcia; kolejna kłótnia przebiegająca niemal tak samo jak poprzednia, kolejna relacja kończąca się w podobny sposób, trudność w odpoczywaniu albo drażliwość. Niby wszystko jest dobrze, ale coraz rzadziej naprawdę czujemy się obecni, zadowoleni i spokojni. Czy z czymś takim w ogóle idzie się do psychoterapeuty?
Jedną z przeszkód przed zgłoszeniem się po pomoc jest przekonanie, że własne cierpienie trzeba najpierw odpowiednio uzasadnić. Ktoś mówi sobie: „Przecież mam rodzinę i pracę, nie wydarzyło się nic dramatycznego, inni mają gorzej. Może przesadzam, może powinienem po prostu wziąć się w garść”. Tyle że psychika nie prowadzi rankingu ludzkich problemów, a to, że potrafimy funkcjonować, nie oznacza jeszcze, że dobrze się czujemy. Człowiek może być niezwykle sprawny w świecie zewnętrznym, a jednocześnie coraz bardziej zagubiony we własnym świecie wewnętrznym.
Można przez lata radzić sobie z napięciem, samotnością, lękiem, poczuciem niedopasowania czy trudnościami w relacjach. Można nauczyć się je omijać i zagłuszać pracą, aktywnością, kontrolą albo ciągłym zajmowaniem się innymi, dlatego stwierdzenie „radzę sobie” bywa mylące. Pytanie nie zawsze brzmi: „Czy jeszcze daję radę?”. Czasem warto zapytać inaczej: „Ile kosztuje mnie to, że cały czas daję radę?”.
Nie musisz wiedzieć, z czym przychodzisz
Wiele osób odkłada pierwszą wizytę również z innego powodu: wyobrażają sobie, że do psychoterapeuty powinno się przyjść z jasno określonym problemem — „Mam taki objaw, wydarzyło się to i to, chcę osiągnąć taki efekt”. Tymczasem człowiek znacznie częściej przychodzi właśnie z niewiedzą: nie wie dokładnie, co się z nim dzieje ani co powinien zrobić, żeby poczuć się lepiej.
Brak jasno sformułowanego problemu nadal może być dobrym początkiem rozmowy, bo niekiedy to właśnie wspólne odkrywanie, co przeżywamy, czego potrzebujemy i dlaczego tak trudno nam to rozpoznać, staje się początkiem pracy.
Nie każdy smutek wymaga psychoterapii, nie każda kłótnia w związku jest sygnałem kryzysu i nie każde napięcie oznacza zaburzenie. W życiu zdarzają się trudniejsze okresy, straty, konflikty, zmiany i chwile niepewności. Nie trzeba jednak samodzielnie rozstrzygać, czy potrzebne jest już profesjonalne wsparcie i jaki jego rodzaj wybrać.
Pierwsza konsultacja pomaga wybrać kierunek
Psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra? W internecie pojawiają się dziesiątki nazwisk, nurtów i specjalizacji: terapia indywidualna i terapia par, terapia krótkoterminowa i długoterminowa, podejście psychodynamiczne, humanistyczne, poznawczo-behawioralne, systemowe oraz wiele innych. Jeżeli ktoś wcześniej nie korzystał z pomocy psychologicznej, może szybko poczuć się jeszcze bardziej zagubiony.
Psychoterapia jest szczególnym rodzajem spotkania. Kompetencje i przygotowanie zawodowe terapeuty są podstawą, ale znaczenie ma również doświadczenie kontaktu: czy czuję się słuchany, czy mogę czegoś nie wiedzieć, czy mam przestrzeń na własne tempo? Czy terapeuta próbuje mnie zrozumieć, zamiast od razu mnie objaśniać?
Warto też odczarować jeszcze jedno przekonanie: umówienie się na konsultację nie oznacza podpisania niewidzialnej umowy na kilka lat psychoterapii. Czasem człowiek potrzebuje najpierw rozmowy, która pozwoli określić, czego właściwie szuka. Czy psychoterapia jest w tej chwili odpowiednią formą pomocy? Czy potrzebna jest konsultacja psychiatryczna? Czy problem dotyczy przede wszystkim relacji, aktualnego kryzysu lub przeciążenia, czy może czegoś, co powtarza się od wielu lat? Jaki specjalista może być odpowiedni?
W warszawskim Ośrodku Terapeutyczno-Rozwojowym Holipsyche na Żoliborzu takiemu rozeznaniu służy bezpłatna, 30-minutowa konsultacja z psychologiem. Spotkanie pomaga uporządkować pierwsze pytania, oczekiwania i wątpliwości, a jeśli psychoterapia lub wsparcie psychologiczne okażą się właściwą drogą, ułatwia dobór specjalisty. Udział w konsultacji nie zobowiązuje do kontynuowania wsparcia w ośrodku, może jednak stać się drogowskazem w poszukiwaniu pomocy dopasowanej do własnych potrzeb.
Terapia wymaga regularności, dlatego to, co podczas pierwszego spotkania wydaje się niewielkim utrudnieniem, po pół roku może decydować o tym, czy uda się zachować ciągłość spotkań. Dla mieszkańców Żoliborza czy Bielan możliwość odbywania ich w swojej części miasta może być jednym z elementów, które pomagają naprawdę wpisać terapię w codzienne życie, zamiast pozostawiać ją w sferze planów.

Napisz komentarz
Komentarze