W tym artykule przeczytasz o:
- ochronie zabytkowej architektury WSM-ŻC;
- samowolnych instalacjach na galeriach i elewacjach;
- reakcji Spółdzielni na interwencję redakcji.
Mieszkańcy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Żoliborz Centralny" nie mieszkają w zwykłych blokach. Część zabudowy osiedla stanowi cenny przykład warszawskiej architektury modernistycznej, objęty ochroną konserwatorską. Oznacza to, że troska o wygląd budynków nie jest wyłącznie kwestią indywidualnych upodobań mieszkańców.

Do redakcji zwróciła się mieszkanka zaniepokojona – jak określiła – wieloletnim „przymykaniem oczu” na różnego rodzaju ingerencje w wygląd zabytkowej zabudowy WSM "Żoliborz Centralny". Jej szczególną uwagę zwrócił stan galerii w VIII kolonii po przeprowadzonym remoncie.
Zabytkowa architektura kontra indywidualne potrzeby
Problem, na który wskazuje mieszkanka, dotyczy przede wszystkim elementów montowanych przez lokatorów na elewacjach i galeriach. Wśród nich wymienia m.in. jednostki zewnętrzne klimatyzatorów umieszczane nad drzwiami wejściowymi, indywidualnie montowane daszki, markizy, anteny satelitarne, a także różnego rodzaju osłony galerii.
Z perspektywy mieszkańca mogą one mieć bardzo praktyczne uzasadnienie. Klimatyzator ma poprawiać komfort w mieszkaniu, daszek chronić przed deszczem, a mata zapewniać większą prywatność. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy takie elementy są instalowane na zabytkowej elewacji bez wymaganych uzgodnień i w sposób zmieniający wygląd całego budynku. Nawet jeśli galeria znajduje się od strony wewnętrznego dziedzińca, jak to ma miejsce na VIII kolonii (ul. Słowackiego 15/19).

Budynek ten stanowi część zabytkowego zespołu architektoniczno-budowlanego wraz z zielenią żoliborskiego WSM, a także znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej Żoliborza Historycznego, wpisanego do rejestru zabytków nieruchomych województwa mazowieckiego. Nie jest więc obojętne, czy na elewacji pojawi się kolejny element, którego nie przewidywał pierwotny projekt.
Galerie miały być otwarte i jednolite
Szczególnym elementem charakterystycznym dla tej zabudowy są galerie. Ich forma, rytm i wizualna transparentność stanowią część architektonicznego charakteru kolonii.
Dlatego uwagę zwracają montowane indywidualnie osłony – także maty wiklinowe czy trzcinowe mocowane za pomocą opasek zaciskowych. Choć ich instalacja może być technicznie bezinwazyjna, ich większa liczba może prowadzić do stopniowego zacierania pierwotnego charakteru galerii.
Podobnie należy traktować markizy, anteny czy urządzenia klimatyzacyjne. Pojedynczy element może wydawać się nieistotny. Kilkanaście lub kilkadziesiąt takich zmian powoduje jednak, że jednolita architektonicznie elewacja zaczyna przypominać zbiór indywidualnych realizacji.
I właśnie przed takim procesem ma chronić ochrona konserwatorska.
Czy każda zmiana wymaga zgody?
To kwestia, której mieszkańcy zabytkowych osiedli nie zawsze są świadomi. Ochrona konserwatorska oznacza, że ingerencje w wygląd obiektu mogą podlegać określonym wymogom i nie powinny być traktowane tak samo jak zmiany dokonywane w zwykłym budynku mieszkalnym.
Dotyczy to zwłaszcza elementów trwale mocowanych do elewacji. W przypadku planowania takich prac mieszkańcy powinni wcześniej ustalić z administracją Spółdzielni, jakie zgody i uzgodnienia są wymagane.

Warto również pamiętać, że odpowiedzialność za stan zabytkowej substancji nie spoczywa wyłącznie na mieszkańcach. Istotną rolę ma tutaj również zarządca nieruchomości, który powinien reagować na stwierdzone nieprawidłowości w zakresie swoich kompetencji. Należy także podkreślić, że galeria jest częścią wspólną budynku, a nie balkonem. Tędy prowadzą drogi ewakuacyjne z lokali do klatki schodowej. Jeśli na drodze ewakuacyjnej stoją meble tarasowe lub pręt podtrzymujący markizę, blokuje drogę ewakuacji - mogą stanowić zagrożenie dla sąsiadów.
Interwencja redakcji i reakcja Zarządu WSM-ŻC
W związku z sygnałem mieszkanki redakcja zwróciła się do Zarządu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Żoliborz Centralny z pytaniem o podejmowane działania oraz o sposób postępowania w przypadku elementów, które mogą być zamontowane bez wymaganych zgód.
Okazuje się, że sprawa nie pozostała bez reakcji.
Zarząd WSM-ŻC podjął działania w ramach swoich kompetencji. Na terenie nieruchomości wywieszona została informacja skierowana do mieszkańców, których dotyczą wskazane elementy. Zostali oni zobowiązani do ich usunięcia w terminie trzech tygodni albo – jeśli posiadają odpowiednie zgody konserwatora zabytków – do przedstawienia ich w Spółdzielni.
To ważna informacja w kontekście zarzutów o brak reakcji. Spółdzielnia rozpoczęła bowiem procedurę mającą na celu ustalenie, które z istniejących instalacji mają wymagane podstawy formalne, a które powinny zostać usunięte.

Trzy tygodnie na uporządkowanie sytuacji
Postawienie sprawy w ten sposób daje mieszkańcom możliwość przedstawienia dokumentów potwierdzających legalność zastosowanych rozwiązań. Jednocześnie osoby, które nie posiadają wymaganych zgód, otrzymały jasny sygnał, że elementy ingerujące w zabytkową substancję lub wygląd budynku nie mogą być traktowane jako trwałe i oczywiste prawo lokatora do dowolnego zagospodarowania części wspólnej.
Dopiero po upływie wyznaczonego terminu będzie można ocenić, jakie będą dalsze działania Spółdzielni wobec osób, które nie zastosują się do wezwania.
Nie chodzi tylko o estetykę
Cała sprawa pokazuje szerszy problem. Ochrona zabytków często kojarzy się z wielkimi inwestycjami, remontami historycznych kamienic czy konserwacją elewacji. Tymczasem o wartości całego zespołu architektonicznego decydują również pozornie drobne elementy.
Jeden klimatyzator, jeden daszek czy jedna markiza rzeczywiście mogą wydawać się mało znaczące. Kiedy jednak każdy mieszkaniec zaczyna samodzielnie dostosowywać wygląd elewacji do własnych potrzeb, powstaje architektoniczny „miszmasz”, który z czasem może całkowicie zmienić charakter budynku. Niemniej poza kwestią estetyki czy poszanowania zabytków, istotną kwestią jest bezpieczeństwo. Jeśli różne elementy kostrukcyjne czy to markizy, czy meble tarasują drogę ewakuacji, może doprowadzić to do nałożenia kar administracyjnych chociażby ze strony nadzoru budowlanego. Wtedy nadzór nakłada karę nie na poszczególnego mieszkańca danego lokalu, lecz bezpośrednio na Spółdzielnię.

W przypadku Żoliborza Centralnego jest to szczególnie istotne, ponieważ mamy do czynienia z zespołem, którego wartość wynika nie tylko z pojedynczych budynków, ale również z ich wzajemnej kompozycji, układu przestrzennego oraz zieleni.
Potrzebna jest świadomość mieszkańców
Ochrona zabytkowego osiedla nie może sprowadzać się wyłącznie do interwencji wtedy, gdy problem już się pojawi. Równie ważna jest świadomość mieszkańców, że przed zamontowaniem klimatyzatora, daszku, markizy czy innego elementu na elewacji warto najpierw sprawdzić, czy jest to dopuszczalne i jakie zgody są wymagane.
W VIII kolonii WSM-ŻC nie chodzi przecież wyłącznie o kolor markizy czy sposób zamocowania maty. Chodzi o zachowanie spójności jednego z cennych zespołów modernistycznej architektury Żoliborza.
Redakcyjna interwencja pokazała, że sprawa doczekała się reakcji Zarządu Spółdzielni. Teraz najważniejsze będzie to, co wydarzy się po upływie wyznaczonych trzech tygodni: ilu mieszkańców przedstawi wymagane zgody, a ile elementów będzie musiało zostać usuniętych.
Bo zabytkowy Żoliborz to nie tylko historia zapisana w książkach i rejestrach. To również codzienna przestrzeń, o którą – zarówno mieszkańcy, jak i jej zarządca – muszą wspólnie dbać.

Napisz komentarz
Komentarze