Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 22 maja 2024 01:36

Żoliborzanie zdecydowali! Joanna Tucholska żegna się z Radą Dzielnicy

Joanna Tucholska była radną dzielnicy klubu Koalicji Obywatelskiej od 2006 r. Już kolejny raz obiecywała mieszkańcom tężnię, choć miała na to ponad pięć lat. Mijająca kadencja była dotychczas najdłuższą w historii. Jednocześnie ustępująca radna chciała przypodobać się Zarządowi WSM, lobbując nadbudowę niskich bloków nawet o dwa piętra. Zdaniem Zarządu Spółdzielni nadbudowa miałoby pozwolić sfinansować budowę wind. Pomysły, które Joanna Tucholska uwzględniła w swojej kampanii wyborczej nie przekonały mieszkańców, czego konsekwencją był niezdobyty przez nią mandat radnej.
Żoliborzanie zdecydowali! Joanna Tucholska żegna się z Radą Dzielnicy
Joanna Tucholska na tle tężni, która jest symbolem jej wyborczej porażki
„Miasto jest Wspólne”, czyli niczyje?

Joanna Tucholska postanowiła poprowadzić kampanię w nieco inny sposób, niż jej koleżanki i koledzy z koła Koalicji Obywatelskiej. Zamiast klasycznej ulotki, wydrukowała gazetkę z ośmioma artykułami, a także uruchomiła stronę na Facebooku. Tucholska zaczyna swój wywód następującą tezą: „Miasto nie jest ani wasze, ani nasze, ani aktywistów, ani urzędników, ani rowerzystów, ani kierowców, ani właścicieli, ani najemców - MIASTO JEST WSPÓLNE”. Dawniej mówiło się, że to co państwowe czy wspólne jest niczyje. Władze PRL kształtowały w społeczeństwie świadomość rzekomej wyższości własności społecznej nad prywatną. W efekcie społeczność lokalna nie miała wpływu na kształtowanie się ich najbliższego otoczenia. Niemniej w czasach PRL o wspólnej przestrzeni decydowali architekci i urbaniści.

Stare niespełnione obietnice nowymi obietnicami wyborczymi

Była radna Joanna Tucholska już w 2018 r. w swoim programie wyborczym obiecała, że doprowadzi do budowy tężni na Żoliborzu, o czym sama przyznaje się w jednym ze swoich wyborczych artykułów. Szkoda tylko, że nie wskazała ilu kadencji potrzebuje na realizację tego zadania. Mijająca kadencja była najdłuższą w historii samorządu od 1989 r., ponieważ trwała pięć i pół roku. Jak zajrzymy do Biuletynu Informacji Publicznej m. st. Warszawy, możemy sprawdzić, że ustępująca radna przez całą kadencję złożyła tylko jedną interpelację w tej sprawie - na dodatek w styczniu bieżącego roku.

W interpelacji nr 935/2024 z dnia 15 stycznia 2024 r. czytamy: „większość warszawiaków kojarzy tężnie z Konstancinem-Jeziorną i innymi uzdrowiskami, ale niewielkie, parkowe inhalatoria można budować w dowolnym miejscu - od kilku lat powstają także w wielu osiedlach Warszawy. W programie wyborczym w 2018 r. obiecałam mieszkańcom zbudowanie takiej tężni na Sadach Żoliborskich. Uzyskałam akceptację władz dzielnicy dla tej inwestycji, ale sprawa nie została zrealizowana do dziś z powodu sprzeciwu Konserwatora Zabytków. Proszę o informację, na jakim etapie jest ta sprawa. Na czym dokładnie sprzeciw Konserwator polega, czy władze dzielnicy zgadzają się z przedstawioną argumentacją i czy podjęto działania (jakie?) mające na celu przekonanie Konserwatora, że jednak można i warto spełnić oczekiwanie mieszkańców Sadów Żoliborskich bez szkody dla zabytkowych walorów osiedla”.

Burmistrz Dzielnicy Paweł Michalec odpowiedział, że z uwagi na negatywną opinię Sanepidu dotyczącą użytkowania tężni w okresie zagrożenia epidemiologicznego COVID-19 nie prowadzono w tym okresie żadnych działań związanych z rozpoczęciem realizacji w/w inwestycji. „W związku ze zniesieniem restrykcji związanych z pandemią Zarząd Dzielnicy podejmie starania o utworzenie nowego zadania inwestycyjnego i pozyskanie niezbędnych środków finansowych” - wyjaśnił w pisemnej odpowiedzi Paweł Michalec.

Gdzie na Sadach Żoliborskich miałaby powstać tężnia?

Była radna Tucholska (nie uzyskała mandatu w tych wyborach) w swojej interpelacji napisała o budowie tężni na terenie Sadów Żoliborskich. Nie wiadomo jednak, o jaki konkretnie teren chodzi. Nie wynika to też z odpowiedzi od samego burmistrza. W pierwszej chwili można by pomyśleć, że chodzi o park Sady Żoliborskie, który jest administrowany przez Urząd Dzielnicy Żoliborz. Ciekawe jak na taką propozycje zareagowaliby mieszkańcy, szczególnie ci zaangażowani społecznie w obronę zarówno samego parku, jak i jego owocowego charakteru? A co za tym idzie, ile drzew należałoby wyciąć, aby wygospodarować teren niezbędny do budowy tężni. Z drugiej strony Tucholska powołuje się na konserwatora zabytków, którego ochronie park Sady Żoliborskie nie podlega. W interpelacji radna wspomina o zabytkowych walorach osiedla, w związku z czym możemy się domyślać, że chodzi o Osiedle Sady Żoliborskie I. Tucholska wyjaśniła, że chce sprostać oczekiwaniom mieszkańców. Ciekawe tylko z iloma mieszkańcami kolonii Sady I rozmawiała w tej sprawie? Należy szczególnie zaznaczyć, że teren ten zarządzany jest przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową. Jakakolwiek możliwość budowy musiałaby być najpierw uzgodniona ze Spółdzielnią, następnie inwestor musiałby uzgodnić to w oparciu o zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz z Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Z naszych ustaleń wynika, że temat budowy tężni wewnątrz osiedla nie był przedmiotem rozmów ani podczas posiedzeń Rady Osiedla, ani Zebrania Mieszkańców Członków Spółdzielni Osiedla WSM Żoliborz III. Zważywszy na liczne protesty mieszkańców związane chociażby z jakąkolwiek reaktywacją placu zabaw czy ustawieniu ławek na którymkolwiek z trzech podwórek Sadów I, pomysł budowy tam tężni może budzić jeszcze większe kontrowersje. 

 

Na jednym z trzech podwórek radna chce wybudować tężnie. Pytanie, czy mieszkańcy najbliżej położonych budynków chcieliby tego?
Radna chciała lobbować za nadbudową niskich bloków w WSM

Joanna Tucholska w jednym ze swoich artykułów poruszyła kwestię budowy wind w niskich budynkach będących w zasobach dużej WSM. Swój wywód zaczyna od ataku „dosłownie kilku aktywistów, zafascynowanych lokalną historią”, a także dopatruje się fanaberii wobec mazowieckiego i stołecznego konserwatora zabytków, którzy uważają, że Osiedle WSM Zatrasie powinno być chronione. Radna powołuje się na opinię Prezes Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Barbary Różewskiej, która sprzeciwia się wpisaniu obszaru osiedla do rejestru zabytków. Spółdzielnia uważa, że wpisanie osiedla do rejestru spowoduje wzrost kosztów dla mieszkańców, a także że zablokuje możliwość wybudowania wind w niskich budynkach. Trudno nie zauważyć, że radna dała się zwerbować prezes Różewskiej, która coraz częściej mówi o tym, że była konserwatorem zabytków i że jej zdaniem Osiedle WSM Zatrasie jest zwykłym osiedlem z lat 60. nie mającym żadnych wartości.

Sprzeciw wobec postulatów Joanny Tucholskiej wyraziło na swojej stronie Stowarzyszenie Zatrasie, które bardzo szczegółowo odniosło się do argumentów radnej. Całą argumentację można przeczytać klikając w poniższy LINK.

Ogromnym zaskoczeniem jest, że zarówno prezes WSM jak i radna mijającej kadencji, chcą same decydować o tym co ma wartość, a co nie. Przypomnijmy, że obszar układu urbanistycznego Osiedla WSM Zatrasie ujęty został zarządzeniem Hanny Gronkiewicz-Waltz w gminnej ewidencji zabytków w 2018 r. Ochrona ta polega na ochronie przestrzeni osiedla, w związku z czym chroniony jest teren przed ewentualnym dogęszczeniem, przed nadbudową, a wszelkie remonty mają sukcesywnie przywracać pierwotne oryginalne założenia urbanistyczne, w tym ochrona i przywracanie zniszczonych detali architektonicznych czy powrót do pierwotnej kolorystyki elewacji. Ochroną nie są objęte wnętrza budynków. Internauci zauważyli, że w budynkach niskich nie ma możliwości wybudowania wind, ponieważ nie ma dla nich miejsc z uwagi na układ klatek schodowych. Ponadto nadbudowa nie musi być jedynym wyjściem, żeby wygospodarować środki na budowę windy. Jak wspomina Stowarzyszenie Zatrasie, na osiedlu funkcjonują już w niektórych budynkach windy krzesełkowe.

Warto przypomnieć, że na Bielanach Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa złożyła 78 wniosków o wydanie wuzetek na budowy, w tym w większości nadbudowy ponad 50-letnich budynków. Zarząd Dzielnicy, a także mieszkańcy sprzeciwili się tym planom. Ponadto jak się okazało, Zarząd Spółdzielni występując o warunki zabudowy nie uwzględnił w swoich wnioskach potrzeby budowy wind dla mieszkańców. Więcej o wnioskach WSM o nadbudowach na Bielanach przeczytacie w naszym artykule Mieszkańcy i władze Bielan przeciwko patodeveloperce w WSM.

Artykuł radnej Tucholskiej o windach i nadbudowach na Zatrasiu. CIekawe, że na zdjęciu wstawiła zdjęcie z Osiedla Sady IV (widok od strony ul. Gojawiczyńskiej)
„Mieszkańcy powinni zjednoczyć siły i jak najszybciej przystąpić do kontrataku wobec mazowieckiego konserwatora zabytków”

Joanna Tucholska w swojej gazetce wyborczej nawołuje mieszkańców do kontrataku wobec konserwatora. Ciekawe tylko wobec którego, skoro poprzedni został odwołany, a nowy został powołany przez Wojewodę Mazowieckiego Mariusza Frankowskiego? Czy w tej sytuacji radna nie nadużywa dyscypliny partyjnej? „Radna zapomina czym są plany miejscowe” - mówiła jedna z mieszkanek. Zważywszy na długi staż Joanny Tucholskiej w Radzie Dzielnicy, dziwi fakt, że kilkanaście lat temu nie kwestionowała uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Zatrasia, które nie dopuszcza nadbudów, ani budowy wind zewnętrznych chociażby dla budynków wysokich, w których stare windy w trzonach windowych znajdują się na półpiętrach. Również 10 lat później była radna nie sprzeciwiła się uchwaleniu planu dla Serka Żoliborskiego, kiedy WSM podejmowała próby blokowania go w celu nadbudowy części osiedla. Wtedy większość mieszkańców Serka sprzeciwiała się nadbudowie w obawie m.in. o wycinkę kilkudziesięciu drzew pod budowę drogi pożarowej.  

Joanna Tucholska bez mandatu

W okręgu nr 2 (Żoliborz Centralny - Sady Żoliborskie - Zatrasie) Koalicja Obywatelska zdobyła dwa mandaty. Najwięcej głosów zdobył Wiktor Jasionowski zdobywając 832 głosy, a tuż po nim Donata Rapacka, która wśród drugich miejsc na liście na całym Żoliborzu zdobyła najwięcej głosów, bo aż 740. Z kolei Tucholska zdobyła 464 głosy. Najwidoczniej wspieranie interesów Zarządu "dużego" WSM, a także wykorzystywanie w kampanii starych niedotrzymanych obietnic, kończy się dla niektórych bardzo źle. Niekiedy pewne sprawy jest ciężko załatwić w ciągu jednej kadencji, ale trudno usprawiedliwiać sytuację, z której jasno wynika, że pomysł tężni nie był przedmiotem zainteresowań radnej aż do kolejnej kampanii. Mieszkańcy dzielnicy najwyraźniej wyciągnęli wnioski podczas wyborów 7 kwietnia. 
 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Ursynow 15.04.2024 02:43
nieładnie piszecie; przeciez nie jest radna; dintojra?

Rafał 13.04.2024 02:58
Do tego artykułu mam zastrzeżenie a mianowicie - bawienie się w detektywa przez autora i gdybanie gdzie miałaby powstać tężnia. Naprawdę jest tak trudno zapytać pomysłodawczynię o konkretne miejsce przed napisaniem artykułu zamiast już nakręcać aferę, że mieszkańcy są przeciw? O argumentach na temat WSM nawet nie wspomnę, bo z tego artykułu nawet jasno nie wynika czy Radna Tucholska jest za ten temat akatkowana czy nie. Niby nie była przeciw te 10 lat temu kiedy uchwalany był plan zagospodarowania przestrzennego (wow, szacunek za pamięć i trzymanie urazy). Teraz jednak zdaje się walczyć o nadbudowę osiedla, a windy dla osób starszych oraz niepełnosprawnych by się przydały. Myślę, że przez pięć i pół roku bycia radą, Pani Tucholska zrobiła więcej dla Żoliborza, niż ludzie piszący artykuły po wyborach na temat niedotrzymanych obietnyc wyborczych sprzed pięciu lat. Nie mogę jednak nie wspomnieć, że ten artykuł ma pewne plusy, a mianowicie jest dłuższy niż trzy akapity i nie wygląda na pisany na prędce. Te dwie rzeczy są pewno na plus.

PRZECZYTAJ
bezchmurnie

Temperatura: 20°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1010 hPa
Wiatr: 19 km/h