W tym artykule przeczytasz o:
- zniszczeniu części zabytkowego bliźniaka projektu prof. Romualda Gutta;
- kontrowersyjnym remoncie domu przy ul. Niegolewskiego;
- decyzji konserwatorskiej na remont zabytku;
- działaniach właściciela nieruchomości niezgodnych z decyzją konserwatora;
- planowanej kontroli Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Ulica z zabytkowymi domami projektu najwybitniejszych architektów dwudziestolecia międzywojennego
Wzdłuż ul. Niegolewskiego znajduje się wiele domów bliźniaczych i szeregowych, które powstały jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. Zlokalizowane są tu realizacje najwybitniejszych projektantów tego okresu, m.in. dom Barbary i Stanisława Brukalskich przy ul. Niegolewskiego 8 wraz z asymetryczną częścią stanowiącą cały bliźniak pod numerem 6, willa tego samego autorstwa pod numerem 27, willa Niny i Józefa Jankowskich przy skrzyżowaniu z ul. Kochowskiego, segmenty Kolonii „Strzechy Urzędniczej” projektu Bohdana Pniewskiego, a także dom bliźniaczy projektu Romualda Gutta przy ul. Niegolewskiego 10 i 12, wybudowany w 1934 r. przez Spółdzielnię Mieszkaniowo-Budowlaną Techników Miejskich.

Wzorcowy remont „dziesiątki”
To właśnie bliźniak przy ul. Niegolewskiego 10 i 12 stał się przedmiotem licznych dyskusji wśród mieszkańców okolicy. W latach 2018–2019 prawa część budynku, oznaczona numerem 10, przeszła wzorcowy remont konserwatorski. Charakterystyczna cegła cementowa, stosowana w wielu projektach prof. Gutta, została bardzo dokładnie oczyszczona. Odrestaurowano również starą stolarkę okienną, a dodatkowe cofnięte piętro z tarasem umiejętnie wpasowano w bryłę i charakter budynku. Profesjonalne podejście do renowacji „dziesiątki” robiło tym większe wrażenie, że budynek jest doskonale widoczny z osi ul. Wieniawskiego, patrząc od strony Alei Wojska Polskiego. Można było przypuszczać, że wkrótce analogiczny remont przejdzie także druga połowa bliźniaka, a zdobyte wcześniej doświadczenia pozwolą na jeszcze lepszą renowację przedwojennej zabudowy objętej ochroną konserwatorską.

Dysonans w podejściu do drugiej "połówki"
Po 5–6 latach od remontu budynku przy ul. Niegolewskiego 10 przystąpiono do prac przy „dwunastce”. W międzyczasie zmienił się jej właściciel. Niestety szybko okazało się, że obecny remont znacząco odbiega od poprzedniego. Oprócz nowej nadbudówki, której okna nie są symetryczne względem części sąsiedniej, przebudowano znaczną część elewacji — zwłaszcza elewację boczną oraz tę od strony ogrodu. Zastosowano również nową stolarkę okienną we współczesnym systemie, mimo że w projekcie wskazane były okna skrzynkowe, a nie jednoramowe. Choć zachowano szprosy, ich proporcje są zupełnie inne. Wkrótce okazało się, że cała przebudowa uzyskała zgodę konserwatorską jeszcze za kadencji poprzedniego Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i niewiele dało się w tej sprawie zrobić. Kluczową różnicą jest fakt, że budynek nr 10 został indywidualnie wpisany do rejestru zabytków wraz z ogrodem w 1997 r., natomiast budynek nr 12 figuruje jedynie w gminnej ewidencji zabytków, przez co jego wnętrze nie podlega ochronie. Niezależnie od tego można było oczekiwać, że nieruchomość położona w strefie ochrony konserwatorskiej Żoliborza Historycznego będzie objęta pełną kontrolą w zakresie wyglądu elewacji.

Właściciel zdecydował pomalować zabytkową elewację z cegieł
W miarę postępu prac remontowych okazało się, że nowy właściciel — wbrew decyzji konserwatorskiej oraz opiniom sąsiadów — postanowił pomalować szarą cegłę cementową farbą. Natychmiast powstał wyraźny dysonans pomiędzy obiema częściami bliźniaka. Zastosowana farba nie przypomina naturalnego koloru cegły cementowej, która ma delikatnie brązowawy odcień; jej barwa wpada raczej w błękit. Dodatkowo powłoka farby sprawiła, że z większej odległości trudno odczytać fugi pomiędzy cegłami oraz charakterystyczny wątek cegieł w pasach podokiennych na frontowej elewacji. Zgodnie z zatwierdzonym przez konserwatora projektem istniejąca cegła miała zostać oczyszczona i zaimpregnowana, natomiast dla nadbudówki przewidziano płytki elewacyjne imitujące szarą cegłę. O ile w nadbudówce faktycznie dobrano materiał zbliżony do oryginału, w kolejnym etapie całość została zamalowana farbą. Równocześnie rozpoczęto wymianę ceglanych słupów ogrodzenia — jak się okazało, zastosowana w nich cegła ma zupełnie inny kolor i strukturę niż ta użyta po prawej stronie posesji.

Mieszkańcy załamują ręce
Mieszkańcy są zbulwersowani faktem, że nowy właściciel, kupując nieruchomość w zabytkowej części dzielnicy, całkowicie zignorował zalecenia konserwatorskie, niszcząc w ten sposób dziedzictwo architektury modernistycznej z okresu międzywojennego — którego w skali całej Warszawy, ze względu na zniszczenia wojenne, zachowało się tak niewiele. Zgłaszają również wątpliwości co do tego, kto faktycznie sprawuje nadzór nad prowadzonymi pracami. "Gutt zamieniony w śmietnik" - komentuje jedna z mieszkanek. "Przeważnie stare śmietniki osiedlowe malowano cegłę farbą" - dodaje.
Jak udało nam się ustalić, konserwator zabytków zamierza przeprowadzić kontrolę oraz wydać decyzję nakazową w celu przywrócenia cegły cementowej do stanu pierwotnego.





















Napisz komentarz
Komentarze