Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 lutego 2024 09:48
Reklama

Nieświadomie i Ty możesz być ofiarą. Fakty i mity z bielańskiej debaty

W ubiegły piątek w sali widowiskowej bielańskiego ratusza odbyła się debata poświęcona kształtowaniu się naszego życia w cieniu współuzależnienia. Nasza redakcja przygotowała dla Państwa sprawozdanie prosto z jej serca.
Nieświadomie i Ty możesz być ofiarą. Fakty i mity z bielańskiej debaty

Autor: Julia Filipkowska

W tym artykule przeczytasz m.in.: 

  • o przebiegu debaty,
  • jak rozpoznać w sobie współuzależnienie.

W piątek 20 października br. Urząd Dzielnicy Bielany stał się miejscem głębokiej dyskusji. Do jego sali widowiskowej zjechali się znamienici goście, aby równo o godzinie szóstej po południu wziąć udział w wyjątkowej debacie. Jej przewodnia myśl brzmiała: ,, W cieniu uzależnienia - Jak współuzależnienie kształtuje nasze życie”. 

Do piątkowej debaty stawili się: 

  • Grzegorz Zasuwik - przedstawiciel poradni psychoterapeutycznej Fortis Mentis, psycholog i psychoterapeuta w trakcie certyfikacji CBT, były pracownik systemie pomocy społecznej ds. alkoholizmu i zjawiska przemocy w rodzinie. 
  • Maja Suszycka - kierowniczka Klubu Stefan - Bielańskiego Stowarzyszenia Rodzin Abstynenckich, psycholożka ds. terapii uzależnień
  • Paulina Osienicka - psycholożka w Centrum Zdrowia Psychicznego w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, prowadzi indywidualną praktykę psychoterapeutyczną. 
  • Karolina Magiera - przedstawicielka poradni Fortis Mentis, pedagożka, trenerka mentalna, zajmująca się pracą z dziećmi i młodzieżą.

Debatę poprowadził Mateusz Durlik - redaktor naczelny portalu Gazeta Żoliborza i Gazeta Bielan. 

 

Ciężkie czasy dla trudnego tematu

Wydarzenie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 18:00. Preludium do debaty stanowiła wzmianka o ciężarze tematu alkoholu w dzisiejszym dyskursie publicznym - poprzez utarte stereotypy i promowanie za pomocą mediów, alkohol stał się czymś powszechnie akceptowalnym w życiu społecznym. Kojarzony z urlopem czy wypoczynkiem, utarł sobie status sacrum - odmowa jego spożycia budzi powszechne zdziwienie, bądź nawet ostracyzm. 

Faktyczna debata rozpoczęła się jednak od stworzenia profilu współuzależnienia - jak je rozpoznać, jak z nim walczyć, jakie niesie ze sobą konsekwencje. 

KM: Jeśli w rodzinie pojawi się osoba z chorobą alkoholową, chorują z nią wszyscy bliscy. Wszyscy ponoszą tego konsekwencje. Jak to rozpoznać? Przede wszystkim postarać się nie wypierać, nie tłumaczyć osoby uzależnionej. Nie widzimy wówczas pierwszych symptomów, które oczywiste są dla osoby z zewnątrz, ale wówczas nie dla nas. Takie symptomy to powtarzalne zachowania - na początku korzystanie z alkoholu na każdym spotkaniu towarzyskim, dłuższe siedzenie w pracy połączone ze spożywaniem trunków ze znajomymi. Następnie następują poważniejsze problemy tj.: ubytek pieniędzy z domu, agresywne zachowania, gdy tego alkoholu nie ma, okłamywanie, sprzedawanie z domu różnych rzeczy. 

GZ: Najlepszym synonimem słowa ,,współuzależnienie” jest właśnie ,,uzależnienie”. Uzależnienie bliskiej osoby od osoby uzależnionej. To pierwszy symptom współuzależnienia. Doświadczeniem z historii moich pacjentów jest to, że osoby współuzależnione tak bardzo żyją życiem jednostki uzależnionej, że to właśnie im najtrudniej jest podjąć jakąś decyzję o zmianie. Takie osoby próbują nadmiernie kontrolować życie osoby uzależnionej - mają niską samoocenę, potrzeby osoby uzależnionej przekładają ponad swoje, nie potrafią stawiać granic. Jeśli analizuje się system rodzinny osób współuzależnionych, to nie raz wychodzi, że jedno z rodziców było uzależnione, a drugie właśnie współuzależnione. 


Z czego wynika współuzależnienie?

GZ: To rzeczy, które wynosimy z naszych domów - schematy, które nabywamy w rodzinie. Często to schematy, w których nie potrafimy regulować swoich emocji, nie nabywamy umiejętności radzenia sobie ze stresem, czy gospodarowania swojego czasu.  Bardzo często występuje u takich osób syndrom DDA - Dorosłego Dziecka Alkoholika, z czego wynika właśnie ten brak stawiania granic, czy radzenia sobie ze stresem. [...] Osoba współuzależniona bardzo widzi uzależnienie, bo nim żyje. Całe życie takiej jednostki opiera się na narracji poczucia krzywdy, bycia ofiarą osoby uzależnionej. Największy opór pojawia się jednak w sytuacji zmiany. To taki system, w którym ze względu na przyzwyczajenie do danej sytuacji, decyzja o np. pójściu na odwyk osoby uzależnionej, może wiązać się ze sprzeciwem.


Czy po wyjściu z uzależnienia lub współuzależnienia wymagane są konsultacje z dzieckiem, aby nie zaciągnęły tych cech do życia dorosłego? Czym takie rozmowy powinny się różnić od konwersacji z dzieckiem pozbawionym takiego znamienia?

PO: Cała rodzina powinna zostać objęta opieką psychologiczną, a nawet psychoterapeutyczną. Dzieci z rodziny współuzależnionej inaczej funkcjonują w sferze emocjonalnej - są często nadaktywne, reagują większym lękiem. Czasami jednak jest odwrotnie, dzieci są odcięte od emocji. W obszarze zachowań dużo częściej występują reakcje ryzykowne tj.: problemy w nauce czy ucieczki ze szkoły. Takie dzieci też mogą nie mieć kontaktu ze swoimi potrzebami. 

Jak taka sytuacja wygląda w stowarzyszeniach, zrzeszających takie osoby?

MS: Najtrudniejszą rzeczą dla moich pacjentek było zrozumienie, że muszą pracować nad sobą, a nie zmianą swojego partnera. 

Czy uzależnienia u dzieci (np. od telefonu) mogą w tym wieku wytwarzać mechanizmy, przez które łatwiej może być o uzależnienia w dorosłym życiu (np. od alkoholu)?

PO: Nie ma znaczenia, od czego jesteśmy uzależnieni, gdyż jego mechanizm działa tak samo. Zamiast regulować emocje poprzez relację, regulujemy je poprzez zachowanie lub substancję. Bardzo łatwo przeskoczyć zatem z jednego schematu w drugi. Suma nałogów zawsze jest taka sama - gdy porzucamy jeden, powstaje drugi. 

KM: Życie nie znosi próżni i niestety pozbywając się jednego z nałogów, bardzo łatwo wejść w drugi. Poprzez terapię zmniejsza się jednak prawdopodobieństwo takiej sytuacji. 


Kiedy zapala się czerwona lampka, że jesteśmy uzależnieni, bądź współuzależnieni?

GZ: Są dwie perspektywy. Jedna mówi o tym, że jeśli osoba wykonuje czynności kojarzone z uzależnieniem, ale nie zaniedbuje swoich obowiązków życiowych, to być może jeszcze nie jest uzależnienie. Drugie podejście mówi natomiast o tym, że każda dawka alkoholu jest szkodliwa i powoduje degradację kory mózgowej. Neurodegragacja następuje bardzo szybko, zanim ta kora zdąży się zregenerować. Wtedy występują właśnie np. problemy z pamięcią krótkotrwałą, trudności w logicznym myśleniu.

 

KM: Jeśli funkcjonujemy, jako osoba na wysokim szczeblu, to ta lampka zapala się bardzo późno lub nawet wcale. W końcu wszyscy nam przyklaskują i nas podziwiają. Poważne objawy pojawiają się u takowych jednostek np. gdy na wydarzeniu masowym, taki człowiek pojawia się pod wpływem alkoholu. Ale tak samo problemy finansowe mogą być reperkusją choroby alkoholowej (kredyty, spirala finansowa). 

W przypadku innych osób dużo łatwiej zorientować się, że coś jest nie tak. Taka czerwona lampka jest szybciej widoczna i łatwiejszym jest zareagować. Najczęstszym objawem jest zaniedbanie. 

MS: To jest kwestia bardzo indywidualna. Jednak ta lampka powinna zapalić się najpewniej wtedy, gdy zaczynamy ponosić pierwsze konsekwencje tego uzależnienia. Niestety w praktyce wygląda to tak, że nawet jeśli osoba zda sobie sprawę z wpływu alkoholu na swoje zachowanie, to minie jeszcze bardzo długa droga, nim uda się na leczenie. 

PO: Podpiszę się pod słowami, że taką lampkę powinny zapalić zachowania, które napłynęły do naszego organizmu po rozpoczęciu procesu uzależnienia. Ale takim ostrzeżeniem powinien też być wzrost tolerancji na alkohol. Zawsze warto zadać sobie pytanie, dlaczego sięgam po alkohol? Czy wyobrażam sobie iść na imprezę i dobrze się bawić bez alkoholu?


Czy weekendowy alkoholizm to faktyczny alkoholizm, czy jeszcze nie?

KM: Moim zdaniem jest. A to dlatego, że jest to czynność, którą powtarzamy regularnie i ma wpływ na to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. 


Czy zatem to nie jest tak, że nasze społeczeństwo ma problem alkoholowy?

KM: Oczywiście, że ma. I jest to coś, o czym należy głośno mówić. Co więcej, często stygmatyzujemy osoby, które nie piją. Pomimo różnych kampani, poparcie społeczeństwa dla alkoholu jest ogromne. Niepicie jest zaś negowane. 


Co należałoby zrobić, abyśmy my, jako media, jako społeczeństwo, mogli z tym walczyć?

GZ: Przyzwolenia w naszym społeczeństwie są bardzo silne. I myślę, że walczyć z tym można wyłącznie pracą u podstaw. Kampanie społeczne raczej nie przemówią do ludzi, którzy są wychowani na takowym przeświadczeniu. Powinniśmy raczej kierować się do rodziców, aby mogli wpływać na sytuację swoją i swoich dzieci, a w konsekwencji przyszłych pokoleń. 

KM: W kontrze do Grzegorza uważam, że jednak dwutorowe działanie jest niezbędne. Myślę, że media jak najbardziej mogą mieć wpływ na społeczeństwo. Nawet jeśli tylko 2-3 osobom zapali się taka lampka, to będzie to kampania wygrana. 


Jakie działania podejmowane są w klubach abstynenckich, aby utrzymać takie osoby w trzeźwości?

MS: Proponujemy różne formy wsparcia, ale i pokazujemy na własnym przykładzie, że z alkoholizmu można się wyleczyć. Organizujemy różne abstynenckie zawody sportowe, zabawy taneczne, karaoke, Sylwestra. Generalnie takie aktywności, które jednoznacznie kojarzą się z alkoholem. Sama byłam osobą uzależnioną i pamiętam swojego pierwszego bezalkoholowego Sylwestra. Strasznie brakowało mi w ręce tego kieliszka. Nawet nie chciało mi się pić alkoholu, jednak pozostało takie przyzwyczajenie. Potem następowały kolejne Sylwestry na trzeźwo i wspomnienia z poprzednich lat się zacierały. 

KM: Ale kultura alkoholu wpajana jest nam od dziecka. Wpychany nam w dzieciństwie bezalkoholowy szampan rezultuje w przyszłości uczuciem niepokoju przy braku kieliszka na Sylwestra. 


Czy prohibicja jest jakąś metodą walki z alkoholizmem? A może odwrotnie i wywoła wręcz przeciwny efekt?

GZ: Myślę, że jest to sprawdzone na przykładzie Stanów Zjednoczonych. Być może jest to możliwe, jeżeli uda nam się przeprowadzić pracę u podstaw, o której mówiłem wcześniej. W tym momencie spowodowałoby to jednak co najwyżej tyle, że alkohol stałby się domeną przestępców. Ograniczenie godzinowe też nie pomoże. Z doświadczenia moich pacjentów wiem, że gdy jest sytuacja, w której alkoholu może zabraknąć, to kupuje się na zapas. Dlatego prohibicja obecnie nic nie da. Potencjalnie mogłoby to nawet zwiększyć sprzedaż - wzbudzić potrzebę, która tak naprawdę nie istnieje. 

KM: Zakazany owoc lepiej smakuje. Jeśli człowiek czegoś chce, a jest to zabronione, to ,,wykopie to spod ziemi”. 

PO: Nie wiem, czy jestem za prohibicją, ale ograniczenie alkoholu, aby nie był dostępny wszędzie jak chleb, mogłoby być ciekawe. Myślę, że warto byłoby przeprowadzić jakieś badania na ten temat. 

 

Debata zakończyła się po 40 minutach. Nie było to jednak postawienie kropki nad i. W przyszły piątek - 27 października - odbędzie się druga debata z cyklu ,,Dla trzeźwego i pełnego potencjału życia”. Odbędzie się ona o godzinie 18:00 w sali widowiskowej bielańskiego ratusza. Na wydarzenie zaprasza Urząd Dzielnicy Bielany we współpracy z Gazetą Bielan i Gazetą Żoliborza. 

Ankieta: Czy Twoim zdaniem ludzie nadużywają alkoholu?
Tak
100%
Nie
0%
Nie wiem
0%

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
bezchmurnie

Temperatura: 10°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 11 km/h