W tym artykule przeczytasz między innymi o:
- parku Kępa Potocka
- zniszczeniu rzeźby
Jeszcze niedawno spacerowicze odwiedzający park Kępa Potocka mogli podziwiać niezwykłe rzeźby powstałe w pniach starych drzew. Projekt „Pień nadziei”, zrealizowany w 2020 roku w ramach Budżetu Obywatelskiego, nadał drugie życie chorym i przeznaczonym do usunięcia drzewom, przekształcając je w oryginalne dzieła sztuki.
Inicjatorem przedsięwzięcia był Mateusz Durlik z „Gazety Żoliborza”, a za wykonanie rzeźb odpowiadał artysta Andrzej „Andre” Zawadzki. W sumie powstały trzy instalacje, każda o wartości około 10 tysięcy złotych. Przedstawiały one motywy zwierzęce – wśród nich żaby, sowy czy niedźwiedzie – które szybko stały się rozpoznawalnym elementem parkowego krajobrazu.
Jak poinformował portal Warszawa Nasze Miasto jedna z rzeźb, przedstawiająca czaplę z rybą, niedawno uległa powaleniu. Najprawdopodobniej przyczyną było naturalne próchnienie drewna, spotęgowane przez niekorzystne warunki atmosferyczne, w tym silne wiatry. Choć dla wielu mieszkańców to przykra wiadomość, eksperci podkreślają, że taki scenariusz był od początku przewidywany.
Twórcy projektu zakładali bowiem, że rzeźby – wykonane w starych, często osłabionych pniach – nie będą trwałe. Z czasem miały ulegać degradacji, wpisując się w naturalny cykl życia i śmierci w przyrodzie. W efekcie, zamiast trafiać na wysypisko, drewno stopniowo przekształca się w środowisko życia dla owadów, grzybów i innych organizmów.
Mimo upływu czasu część rzeźb wciąż można oglądać podczas spacerów po parku. Ich powolne znikanie przypomina jednak, że nawet sztuka – zwłaszcza ta zakorzeniona w naturze – nie jest wieczna.























Napisz komentarz
Komentarze