Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 20 maja 2024 20:10

Prochownia musi do nas wrócić – felieton Mateusza Durlika

To najczarniejszy, ale niestety bardzo realny scenariusz kilkunastomiesięcznej sagi z jednym z najbardziej kultowych miejsc w naszej dzielnicy. Prochownia na zawsze zniknie z mapy Żoliborza?

W tym artykule przeczytasz m.in.:

  • o tym co może czekać Prochownię,
  • zmianach w przeznaczeniu lokalu,
  • o planach miasta względem Prochowni.

Dołączone zdjęcie jest oczywiście nieprawdziwe, ale nie jest niemożliwe, że w niedalekiej przyszłości stanie się faktycznym. Może nie będzie to Kebab, a inny fast food albo jakaś sieciówka, która z miejscem kultury, dawną Prochownią, będzie miała tyle wspólnego co Zenek Martyniuk z dobrą muzyką.

Prochownia. Kultura z funkcją gastronomii

Ponad 10 lat temu, kiedy po wygranym konkursie Prochownię Żoliborz przejmowała Marianna Zjawińska, lokal miał jasno określone przeznaczenie. Pamiętacie jak na początku funkcjonowania tego miejsca, funkcja gastronomiczna była bardzo ograniczona? Działo się tak dlatego, że główną i podstawową funkcją tego miejsca miała być kultura. Z tego tytułu dzierżawca otrzymywał również preferencyjne warunki najmu. Organizacja koncertów, kina plenerowego, silent disco, czy innego rodzaju rozrywki miały odbywać się również w czasie, w którym generują wyłącznie koszty dla najemcy i te miały być właśnie pokrywane z bieżących przychodów firmy zaoszczędzonych między innymi na niższym czynszu.

Prochownia wówczas tętniła życiem i mimo niezbyt bogatej oferty gastronomicznej miejsce to było sercem Żoliborza. Jeśli ktoś chciał wyjść gdzieś ze znajomymi, to wiedział, że w Prochowni zawsze będzie się działo coś ciekawego i prawdopodobieństwo, że będzie inaczej było podobne do tego, że Jarosław Kaczyński się ożeni – czyli bliskie zeru. Sam wielokrotnie świetnie bawiłem się w Prochowni wraz z rodziną, na różnego rodzaju spotkaniach czy imprezach. Kultura z resztą zawsze towarzyszyła temu miejscu. Chciało się tam przychodzić. 

Po blisko 9 latach, w świetle skandalu, o którym pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie, Marianna przegrała konkurs. Wtedy funkcja lokalu została już przez miasto zmieniona, subtelnie, ale znacząco. Zamieniono bowiem rodzaj prowadzonej działalności z funkcji kulturalno-gastronomicznej, na funkcję gastronomiczno-kulturalną. Mniej kultury, więcej jedzenia. Na nic zdały się tysiące podpisów mieszkańców, apele ludzi kultury, interwencje radnych miejskich. Mimo wielu ostrzeżeń ze strony mieszkańców, wiedzących jak ważną rolę w lokalnym środowisku pełni to miejsce, miasto pozostawało głuche i nieugięte.

Wnioski i nowy konkurs

Spółka Dapius, która przejęła Prochownię w świetle kontrowersji, również w ich świetle musiała ją oddać. Nie płacili czynszu (dzięki któremu wygrali konkurs), nie realizowali założeń kulturowych, które były warunkiem koniecznym. Są już smutną historią tego miejsca. A nie mówiliśmy, nie ostrzegaliśmy?   

W ciągu najbliższych kilku tygodni ma zostać ogłoszony nowy konkurs. Miasto twierdzi, że wyciągnęło wnioski. Wprawdzie do błędu się nie przyznają, nie przeprosili mieszkańców za odebranie im kultowego miejsca na ponad rok, mimo licznych ostrzeń, ale deklarują, że wnioski wyciągnęli. Tym razem konkurs ma zostać ogłoszony w trybie dzierżawy 7-letniej, a nie jak dotychczas 3-letniej. Ma to zaowocować większą stabilnością dzierżawcy, dzięki czemu zwiększy to atrakcyjność tego miejsca. Dzierżawca nie będzie miał bowiem z tyłu głowy lęku, że za 3 lata będzie musiał znowu podchodzić do konkursu i liczyć się z przegraną. 

Ta szklanka miodu, trafia jednak na wywrotkę pełną dziegciu. Miasto bowiem, w związku z powstającym na Żoliborzu domem kultury, postanowiło wymazać, wykreślić z zapisów konkursowych funkcję kultury i pozostawić wyłącznie funkcje gastronomiczną. W tym przypadku nie będzie liczyło się już doświadczenie w organizacji imprez, nie będzie liczyło się to, czym to miejsce było dla mieszkańców Żoliborza i całej Warszawy. W konkursie oceniane będzie to, czy potrafi dobrze przygotować jedzenie. 

W praktyce oznacza to, że wszelkie podmioty, które będą miały ambicje i doświadczenie związane z szeroko rozumiana kulturą (ale takie prawdziwe, jak Marianna), nie będą z tego tytułu otrzymywały punktów. Kluczem będzie jedzenie. Jak myślicie? Możemy spodziewać się tam McDonalda, kebaba, a może jakiejś innej sieciówki, która dzięki doświadczeniu w gastronomi położy konkurencje na łopatki? Dla dużych firm wyższy czynsz też nie będzie problemem, zapłacą i 10 tysięcy miesięcznie. Czy to może oznaczać definitywny koniec naszej ukochanej Prochowni? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam.

Przeczytaj również: Jest odpowiedź ratusza na petycję w sprawie dzierżawy Prochowni

Ratusz nie zamierza występować do Rady Warszawy w sprawie odstąpienia od przetargu na dzierżawę Prochowni i zawarcia umowy z Marianną Zjawińską. Zdaniem urzędników sprawa Prochowni nie spełnia wymogów zgodnych z uchwałą wedle, której w pewnych sytuacjach można zawrzeć umowę dzierżawy z pominięciem przetargu.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ