Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 3 marca 2024 04:46
Reklama

Dworca Gdańskiego historia nie zawsze przyjemna

Gdy się tak głębiej zastanowić, to Dworzec Gdański zawdzięczamy słynnemu Leopoldowi Kronenbergowi. Pierwsza stacja bowiem, parterowy drewniany budynek, została wybudowana prawie w miejscu obecnego dworca w latach 1878–1880, jako dworzec Kolei Nadwiślańskiej, której inwestorem i fundatorem był właśnie Kronenberg. Obiekt powstał w rejonie przedpola Fortu Pawła (później Fort Ludwika Mierosławskiego), należącego do zewnętrznego pierścienia umocnień Cytadeli, na terenie pasa ziemi objętego zakazem stałej zabudowy. Początkowo funkcjonował pod nazwą Dworzec Nadwiślański, a następnie, od początku wieku XX aż do I wojny światowej, jako Dworzec Kowelski. O Dworcu Kowelskim pisałam dokładniej w marcowym numerze Gazety. Na zachód od budynku dworca znajdowały się bocznice z barakami. W pobliżu ul. Dzikiej powstała stacja towarowa. Budynek dworca został spalony w 1915 przez Rosjan podczas ich wycofywania się z Warszawy. Jeszcze w trakcie I wojny światowej na miejscu spalonego dworca wzniesiono trzy drewniane baraki. Od tego czasu pojawiła się nazwa Dworzec Gdański. W latach 1932–1939 w centrum miasta, na miejscu wcześniejszego Dworca Wiedeńskiego, powstał Dworzec Główny, który stał się najważniejszą stacją stolicy i przejął z Gdańskiego komunikację międzynarodową. Dla Dworca Gdańskiego i jego okolic nastały czasy mało chwalebne. Sam dworzec obsługiwał głównie trasy podmiejskie. Zarówno poczekalnia, jak i pociągi, były wiecznie przepełnione. Aż do lat powojennych mieszkańcy Warszawy nie doczekali się realizacji planowanych zmian i nowej inwestycji.   W czasach Wielkiego Kryzysu w latach międzywojennych na zapleczu Dworca Gdańskiego powstało najpierw schronisko, a później osiedle bieda-domów dla bezrobotnych i bezdomnych. Składało się z 52 parterowych drewnianych baraków, w których zamieszkało 3 tysiące osób! Kolejny tysiąc tłoczył się w prowizorycznych ziemiankach, powstających wzdłuż torów, aż do dzisiejszych ulic Burakowskiej i Piaskowej. Całość, ogrodzona zasiekami z drutu kolczastego, przypominała raczej więzienie niż domy mieszkalne. Rejon ten nazywano osiedlem tyfusowym, gdyż na potrzeby schroniska zajęte zostały domy epidemiologiczne, tzw. baraki tyfusowe. Kolonia działała do sierpnia 1944 roku, gdy została spalona przez Niemców, a jej mieszkańców wypędzono. W czasie II wojny światowej dworzec funkcjonował jako Warszawa Gdańska, z niemiecką nazwą Warschau Danziger Banhof. Na czasy okupacji niemieckiej przypadają najbardziej tragiczne chwile w historii Dworca. To właśnie tu, na terenie stacji towarowej, przy zachodniej bocznicy, znajdowało się bezpośrednie przejście z Umschlagplatz. W czasie likwidacji getta warszawskiego w latach 1942−1943 tysiące Żydów przeszły tędy, trafiając do obozu zagłady w Treblince oraz obozów pracy w dystrykcie lubelskim. Paradoksem i ironią historii nazwać można fakt, że w latach PRL-u Dworzec Gdański ponownie stał się miejscem exodusu żydowskich mieszkańców Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego dworzec wraz z linią kolei obwodowej tworzyły barierę oddzielającą oddziały AK na Starym Mieście od powstańczego Żoliborza. Tereny Dworca stanowiły także jeden z najsilniejszych ośrodków niemieckiego oporu w północnej części Warszawy. Powstańcy usiłowali wywalczyć korytarz między dzielnicami. Oddziały Obwodu Żywiciel, wspierane przez oddziały z Puszczy Kampinoskiej, dwukrotnie próbowały przebić się w kierunku Starówki. Niestety, kolejne dwa nocne ataki, 19/20 i 21/22 sierpnia 1944 roku, mimo ciężkich walk, zakończyły się ogromnymi stratami po stronie powstańców (ok. 600 żołnierzy zabitych lub rannych), a dworzec pozostał niezdobyty. Opór niemiecki, wspomagany m.in. przez pociąg pancerny, okazał się niemożliwy do pokonania. Straty niemieckie nie są dokładnie znane, nie były jednak zbyt duże. Drewniane pawilony dworca zostały spalone przez Niemców pod koniec okupacji. Po roku 1945 zlikwidowano stację towarową. Obecnie w jej miejscu znajduje się osiedle mieszkaniowe „Stawki”. Umschlagplatz upamiętniono pomnikiem przy ulicy Stawki, prawie dokładnie tam, gdzie się znajdował w czasach wojny. Żołnierze Powstania, którzy zginęli podczas ataków na Dworzec Gdański, pochowani zostali na wydzielonej kwaterze na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym, w rejonie mogił powstańczych. Po wojnie Dworzec Gdański stał się pierwszym i na krótko znów najważniejszym dworcem Warszawy. Nowy, murowany budynek, według projektu Stanisława Kallera, został oddany do użytku 12 września 1959. Jeszcze długo, bo prawie do końca lat siedemdziesiątych, obiekt pełnił funkcję dworca dalekobieżnego, będąc m.in. przystankiem dla pociągów tranzytowych między Związkiem Radzieckim a Zachodem. Obsługiwał wówczas połączenia zagraniczne z Moskwą, Leningradem, Berlinem, Paryżem, Ostendą, Pragą i Wiedniem. Dzięki temu właśnie Dawid Bowie w latach siedemdziesiątych, podczas swej podróży na trasie Moskwa – Paryż, kilkadziesiąt minut przerwy podczas postoju technicznego pociągu spędził na spacerze po Żoliborzu. Tej krótkiej wizycie słynnego piosenkarza zawdzięczamy mural, który za sprawą fanów artysty pojawił się na ścianie budynku na Muranowie, w 2017 roku, w rocznicę śmierci Dawida Bowiego. Dworzec Gdański jako dworzec komunikacji międzynarodowej spełnił niemiłą rolę w biografii wielu osób w pamiętnym roku 1968. Po tzw. wydarzeniach marcowych wielu obywateli polskich, głównie Żydów, zostało zmuszonych do wyjazdu z Polski. Odjeżdżali oni właśnie z Dworca Gdańskiego. W marcu 1998 na wschodniej ścianie budynku dworca odsłonięto tablicę upamiętniającą ten fakt. Umieszczono na niej słowa Henryka Grynberga: „Tu więcej zostawili po sobie niż mieli”.

O peronie tego dworca w marcu 1968 r. śpiewał Wojciech Młynarski w piosence „Tak jak malował pan Chagall”. Tych miasteczek nie ma, nie Ale, krawcze, oczy twe Miał kolega, gdy pociągu zabrzmiał gwizd Pozostały na peronie Nasze zaciśnięte dłonie I ten szept: „Bywaj zdrów, napisz list”. A zapłakane oczy lśnią Otula się marcową mgłą Smutny pociąg i odpływa w dal, hen, w dal O ciepłym, dobrym domu sen W tunelu czarnym ginie, hen Nie tak malował pan Chagall.

  Odkąd w roku 1975 wybudowano Warszawę Centralną, Dworzec Gdański coraz bardziej spadał do roli stacji kolei podmiejskiej, obsługując linię do Legionowa, Nasielska i Tłuszcza, stopniowo ulegając zaniedbaniu, a także zostając w tyle pod względem infrastruktury i nowoczesności względem innych dworców warszawskich. Budynek dworca miał pecha do pożarów. Pierwszy raz uległ zniszczeniu na skutek pożaru w roku 1984. Został odbudowany dopiero po kilku latach. Przy odbudowie zyskał jedną kondygnację. W połowie stycznia 1987 od pożaru, który powstał w kiosku z pamiątkami, zajęła się i spłonęła duża część dachu. Akcję gaśniczą utrudniał siarczysty mróz, tego dnia temperatura spadła do minus 25 °C. Pierwsze zmiany na korzyść nastąpiły w 2003 roku. Kolejne po remoncie i przebudowie w latach 2009-2010 oraz w 2015. Po otwarciu pierwszej linii metra i skomunikowaniu stacji metra z dworcem powstał pierwszy w mieście węzeł przesiadkowy łączący metro, tramwaje i linie autobusowe, komunikację miejską z koleją aglomeracyjną i regionalną. W efekcie z Dworca Gdańskiego korzysta coraz więcej pasażerów, tym bardziej, że od kilku lat odjeżdżają stąd także pociągi w kierunku lotniska Modlin.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
bezchmurnie

Temperatura: 7°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 17 km/h