Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 25 czerwca 2024 03:22
Reklama

Życie jest fajne… mimo wszystko, czyli słów kilka o tolerancji

Kiedy zabierałam się do pisania kolejnego artykułu, nie spodziewałam się, że życie samo podsunie mi przykład, jak na zawołanie…

 

Na warszawskiej Ochocie jest niezwykłe miejsce – to klubokawiarnia „Życie jest fajne”, która zatrudnia dorosłe osoby ze spektrum autyzmu. Niedawno ktoś czarnym sprayem napisał na szybie „WON”. Klubokawiarnia pokazała zniszczenia na swoim fanpage’u. „Ktoś nas bardzo lubi i chce, żebyśmy się wynieśli… to stało się nocą...”.

Jakiś czas temu zbulwersowała wielu inna sytuacja. Plac zabaw w dużym mieście. Wśród innych dzieci bawi się dwuipółletnia dziewczynka. Sporo rodziców siedzi na ławkach wokół placu. Podczas zabawy dziewczynka pociągnęła jednego z chłopców za koszulkę. Sytuacja nie wyglądała groźnie, ot, zwykłe dziecięce przepychanki. Jednak ojciec chłopca, jako przykładny tata, zdecydował się zareagować na zdarzenie i podszedł do matki dziecka z awanturą. Mama przeprosiła zdenerwowanego ojca z nadzieją, że to zakończy sprawę. Próbowała wyjaśnić, że dziewczynka jest dzieckiem autystycznym i jej zachowanie czasami odbiega od normy. Nie jest ono jednak gorsze niż zachowania przeciętnego dziecka. Do mężczyzny te argumenty nie trafiały, a nawet zadziałały wręcz odwrotnie. Niepełnosprawność dziecka stała się powodem do eskalacji awantury. Usłyszała słowa: „Skoro dziecko jest niepełnosprawne, to po co prowadzi je pani do zdrowych dzieci i je naraża!? Skoro jest chore, to po chodzi pani z nimi w miejsca publiczne?!”.

Kącik zabaw w centrum handlowym. Mama na czas zakupów zostawia dwójkę dzieci. Po kilku minutach dzwoni jej telefon. „Proszę natychmiast wrócić i zająć się jednym z dzieci”, bo… chłopiec jest niepełnosprawny - ma zespół Downa. Chłopiec nie stwarzał żadnych problemów, nie wymagał specjalnego traktowania, był posłuszny. Nie zachowywał się w sposób ani agresywny, ani niepokojący. Nie czuł się osamotniony, nie płakał, bo często przebywał z innymi, nawet obcymi osobami. Jedyną różnicą między nim a innymi dziećmi było to, że nie mówi, więc nie odpowiada na pytania, ale rozumiał wszystkie podstawowe polecenia. Czy fakt, że ma zespół Downa, powinien pozbawiać go możliwości korzystania z przywilejów osób pełnosprawnych intelektualnie?

 

Kobiety na wózkach wyproszone z pubu, bo „goście nie chcą oglądać nieszczęścia”…

Grupka młodych ludzi śmieje się i żartuje z chłopaka z porażeniem czterokończynowym…

Ciemnoskóra dziewczynka nie została wpuszczona do kościoła...

 

Podobne sytuacje to niestety codzienność dla wielu osób, wielu rodziców i ich dzieci. Często osoby te nie mają już siły reagować na zaczepki, czy wręcz ataki agresji względem siebie czy swoich dzieci. Problem nietolerancji wobec osób chorych i niepełnosprawnych jest obecny wszędzie – w szkołach, szpitalach, kościołach, placach zabaw, sklepach i na ulicy. Rodzice są zaczepiani przez obcych, którzy „wiedzą lepiej” jak wychowywać, że „te dzieci” są źle wychowane i należałoby im „dać klapa”. Skrajną nietolerancję potrafią zaprezentować nawet osoby, których wykształcenie mogłoby wskazywać na znajomość psychologii i specyfiki dysfunkcji, na większe zrozumienie otaczającego nas świata. Zdarzało się, że ksiądz nazywał autystyczne dziecko „opętanym”. Bardzo często dzieci z ADHD, zespołem Aspergera czy upośledzeniem w stopniu lekkim są izolowane, wysyłane do szkół specjalnych czy ośrodków wychowawczych, bo szkoły nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za nie. Takie zachowania to wyraźny sygnał niezrozumienia specyfiki zaburzeń i – niestety – strachu przed innością. Kuriozalne wręcz jest tłumaczenie niektórych rodziców, że wolą izolować swoje dzieci od niepełnosprawnych, „innych” i chorych, gdyż obawiają się, że np. autyzmem można się zarazić.

Rodzice dzieci z zaburzeniami pytają: „Czy naprawdę jest aż tak mało świadomości u ludzi, co to jest zespół Apergera/Downa/Tourette’a/ADHD… i jak te biedne dzieci postrzegają świat i otoczenie? Czy ma się stać tragedia, by w końcu rozpoczęła się edukacja i uświadamianie innych, że są wśród nas takie osoby, które nie radzą sobie z emocjami, nie potrafią zrozumieć pewnych rzeczy, a co najgorsze, uważane są za niegrzeczne czy niewychowane? Wystarczy tylko zrozumieć. Wystarczy być empatycznym. Wystarczy być tolerancyjnym… Ech...”.

W Polsce problem niepełnosprawności dotyczy ponad 5 milionów osób, stanowią więc one znaczącą grupę społeczną. Zaburzenia i niepełnosprawność wiążą się z licznymi przeszkodami w codziennym życiu. Proste czynności często są nie lada wyzwaniem. Ale to są w pełni wartościowi ludzie. Mają swoje marzenia i potrzeby, a – co ciekawe – często mogą wiele ofiarować swojemu otoczeniu.

Kolejne akcje społeczne próbują przybliżyć, pomóc zrozumieć, odczarować czarne wizje „demonów”, uświadomić i uwrażliwić, promować integrację, a nie izolację.

Wspomniana Klubokawiarnia poradziła sobie w myśl powiedzenia: „Kiedy los daje Ci cytryny – zrób sobie lemoniadę”. Wspólnymi siłami ozdobili okno i zmienili WON na WONDERFUL. Nie poddają się. Mimo zaburzeń chcą pracować najlepiej jak potrafią.

Inność budzi lęk, strach. Tak samo inna karnacja, rysy twarzy czy inne zachowanie. Jak my, dorośli, reagujemy na te inności? Czy jesteśmy tolerancyjni? Czy uczymy nasze dzieci tolerancji dla inności? Czy reagujemy na przejawy nietolerancji?

Wychowanie społeczne to także nauka tolerancji i empatii. Powinna zacząć się jak najwcześniej – już w piaskownicy i przedszkolu. Nauka przez przykład jest najlepszą drogą, ale i tłumaczenie jest konieczne. Zachęcajmy nasze dzieci do zabawy z „innymi” dziećmi. Tłumaczmy w prostych słowach inność („Kasia jeździ na takim specjalnym wózku, bo ma chore nóżki i nie może chodzić”, „Kuba nie rozumie twoich żartów, więc mów do niego wprost”, „Michał nie uderzył cię specjalnie, on macha ręką nieświadomie, a ty akurat podszedłeś”, „Mariki rodzice i dziadkowie pochodzą z Afryki i stąd ich inny kolor skóry”...). Pokazujmy, że każdy człowiek jest w pewien sposób inny. Nauczmy, że inność nie jest wadą, a wręcz może być wielką zaletą. Możemy się uczyć od tych „innych”.

 

PS. Jeśli uważasz, że „Życie jest fajne” i chcesz wspomóc wyjątkowe miejsce, w którym obecnie pracuje 25 osób ze spektrum autyzmu, to możesz zrobić to na kilka sposobów: (1) wpłatę na konto Fundacji Ergo Sum z dopiskiem: „darowizna na utrzymanie miejsca pracy dorosłych autystów”, nr konta: 20 1950 0001 2006 0572 7999 0002; (2) wpłatę via PayPal: PayPal.Me/ZycieJestFajne; (3) wpłatę na www.siepomaga.pl/fundacjaergosum; a przede wszystkim (4) poprzez obecność w Klubokawiarni Życie jest fajne oraz zamówienie usług cateringowych.

 

(Autorka dziękuje Klubokawiarni „Życie jest fajne” za zgodę na publikację zdjęcia)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 18°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1015 hPa
Wiatr: 23 km/h