Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 lutego 2024 07:53
Reklama

The White Album Beatlesów 50 lat później na niezwykłej wystawie

Beatlesomania nadal trwa czego dowodem jest wystawa w stołecznej NEY Gallery&Prints. To z pewnością najbardziej tajemniczy i wciąż nie do końca poznany album The Beatles – podkreśla dziennikarz muzyczny i fan Beatlesów Piotr Metz. Od kilku dni w NEY Gallery & Prints przy ul. Spokojnej można obejrzeć wystawę poświęconą dziewiątej płycie w dyskografii Beatlesów. - Napisany głównie podczas medytacji w Indiach, nagrany początkowo jako jedyny w karierze zespołu w wersji „unplugged” wyprzedzającej pomysł MTV o ćwierć wieku, dwupłytowy, aby pomieścić kreatywny wysyp piosenek czterech wielkich indywidualności tworzących razem największy zespół świata, którego drogi zaczynają powoli się rozchodzić – opisuje Biały Album Piotr Metz, którego eksponaty zasilają wystawę. Wystawa nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności. 50 lat po premierze dziewiątego krążka legendarnej czwórki z Liverpoolu, otrzymujemy reedycję Białego Albumu. Na wyczyszczonej i wyłuskanej dźwiękowo płycie zawarto, po za 30 utworami, 27 wczesnych wersji demo oraz 50 kawałków z sesji nagraniowych w studiu. Warto podkreślić, że większość z nich nigdy wcześniej nie ujrzała światła dziennego. Nad samym wydawnictwem czuwał nie kto inny jak Paul McCartney. Zostawiliśmy zespół Sierżanta Pieprza grający na słonecznych Polach Elizejskich i podążyliśmy w zupełnie nowym kierunku, bez mapy – napisał we wstępie do nowego wydania jedyny żyjący dziś członek The Beatles. Prace nad miksem reedycji odbyły się w Abbey Road Studios. Nowe, odświeżone brzmienie zostało zrobione bezpośrednio z oryginalnych taśm. - W pracach nad remasterem The White Album staraliśmy zbliżyć się maksymalnie do dźwięków The Beatles w studiu. – wyjaśnia Giles Martin, syn tzw. piątego Beatlesa George’a Martina, który pracował ówcześnie z muzykami w studiu. W recenzji „Rolling Stone”, która ukazała się po premierze, współzałożyciel pisma Jann Wenner napisał: „To najlepszy album, który kiedykolwiek wydali, a tylko The Beatles mogli dokonać tej sztuki, by przebić samych siebie”.
Tylko The Beatles mogli dokonać tej sztuki, by przebić samych siebie.
- Jeśli poprzedni album grupy „Sgt.Pepper” był najbardziej kolorową psychodelią epoki, to ten jest biało - czarny, a okładkowo nawet biały. Był to pomysł angielskiego klasyka pop artu Richarda Hamiltona, który graficznie skontrował w sposób radykalny poprzedni projekt – podkreśla dziennikarz muzyczny.
Dominująca biel jest zdecydowanie kolorem wystawy Analizując eksponaty z wystawy, można dojść do wniosku, że jest ona poświęcona wybranej płycie pozornie. Widać sporo odniesień do historycznych faktów całej czwórki jako zespołu. Gdy wejdzie się do wnętrza galerii czuć zapach zielonego jabłka, a gdzie nie gdzie można dostrzec je jako elementy wystawy. White Album był pierwszym wydawnictwem własnej wytwórni zespołu, którą nazwano Apple Records.
Nie ma lepszej alternatywy dla przemocy niż pozostanie w łóżku i zapuszczenie włosów.
Dominująca biel jest zdecydowanie kolorem wystawy. Białe ściany, okładki płyt delikatnie przełamywane są czernią emanującą z winylów, zdjęć, które pokazują co wówczas działo się wokół Beatlesów i słynnego plakatu WAR I OVER. Po za płytami i zdjęciami wystawę uzupełniają erotyczne litografie Johna Lennona, które ze względu na swój pikantny charakter na początku lat ’70 zostały skonfiskowane przez brytyjską policję w jednej z londyńskich galerii niespełna dobę po wernisażu. Lennon rysował między innymi swoją żonę nagą, a także złączoną z nim w miłosnym uścisku. Wśród obrazków jest również naszkicowana scena z akcji Bed-in for peace. Nie jest to jedyne nawiązanie do happeningu Lennona i Yoko Ono. Na środku pomieszczenia, w którym znajduje się wystawa ustawiono pełnowymiarowe łóżko z białą pościelą przypominające właśnie to, w którym para wylegiwała się przez siedem dni i przyjmowała wszystkich zainteresowanych tematem pokoju na świecie. - Nie ma lepszej alternatywy dla przemocy niż pozostanie w łóżku i zapuszczenie włosów - mówił w jednym z wywiadów Lennon.
Choć głównym bohaterem jest Biały Album to wśród eksponatów nie brakuje symbolicznych nawiązań do Yoko Ono. Nie jest to przypadkowe, ponieważ w tamtym okresie John Lennon był już jedną nogą po za zespołem. Większą uwagę przywiązywał już wtedy do solowej kariery, performance'ów artystycznych i związku z Yoko Ono, która miała coraz większy wpływ na muzyka. Rozlokowane drabiny są symbolem historii związanej z poznaniem się pary. Dzięki miłości do Beatlesów otworzył sobie drzwi do kariery radiowej. Wystawę można oglądać do 20 stycznia 2019 r. Warto podkreślić, że jest przeznaczona jedynie dla pełnoletnich fanów, ze względu na nagość, którą można zobaczyć, choćby w wyświetlanym filmie Yoko Ono Bottoms. Wszystkie eksponaty pochodzą z prywatnej kolekcji Piotra Metza, który radia trafił właśnie dzięki miłości do Beatlesów. Drogę do kariery otworzył mu udział w pisemnym teście do "Wielkiej gry", która miała być poświęcona zespołowi z Liverpoolu. Dzięki temu poznał Wojciecha Manna, jurora w konkursie, który umożliwił mu pracę w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
pochmurnie

Temperatura: 5°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 7 km/h