Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 25 czerwca 2024 05:31
Reklama

Żoliborz jedyną dzielnicą w Warszawie, która zatrudnia na "śmieciówkach" w Miejscach Aktywności Lokalnej

Mokotów i Żoliborz, to dwie dzielnice, w których dzielnicowy urząd prowadzi Miejsca Aktywności Lokalnej. Jak się okazuje, w całej stolicy tylko Urząd Dzielnicy Żoliborz zatrudnia na umowy cywilnoprawne. Jak wygląda praca w Miejscu Aktywności Lokalnej zdradza w rozmowie z nami jedna z byłych koordynatorek, z którą, mimo złożonej obietnicy, nie zawarto nowej umowy.

- Wspólnym mianownikiem mojej historii z tym, co działo się w Centrum Lokalnym na Żoliborzu jest forma zatrudnienia. Pracowałam w Miejscu Aktywności Lokalnej na umowę zlecenie mimo, że zakres obowiązków nosił znamiona pracy na etat – mówi Magda Grudzińska, która przez 11 miesięcy była zatrudniona przez żoliborski Urząd jako koordynatorka Miejsca Aktywności Lokalnej przy ulicy Marii Kazimiery na Żoliborzu.

Miejsce Aktywności Lokalnej opierają się na społecznym zaangażowaniu mieszkańców i mieszkanek – to oni realizują tu swoje pomysły, prowadzą spotkania, rozkręcają wspólne inicjatywy. Każdy daje coś od siebie. - W głównej mierze cała działalność tego miejsca powinna skupiać się wokół inicjatyw samych mieszkańców, które my jako koordynatorki MAL-u powinnyśmy wspierać pomagając przy organizacji pomysłów mieszkańców – podkreśla Magda i dodaje: Co ważne, ja i moja współpracowniczka byłyśmy zatrudnione jako koordynatorki, a nie animatorki. Tworząc koncepcję tego miejsca podkreślałam, jak ważne jest pobudzanie aktywności mieszkańców i przekonywanie, że mają coś do zaproponowania.

Zobacz też: Plac Wilsona z koncepcją rewitalizacji. Zielona rewolucja w centrum Żoliborza

Praca po godzinach

Koordynatorki MAL-u zatrudnione były na umowę zlecenie, która kończyła się w grudniu. Podpisanie kolejnej umowy wydawało się być jedynie formalnością. Na początku stycznia, kiedy okazało się, że nadszedł czas otwarcia MAL-u koordynatorki otrzymały informację, że ich umowy o pracę nie są podpisane. – Właściwie z dnia na dzień dowiedziałam się, że mam nie przychodzić do pracy – relacjonuje Magda.

Wcześniej koordynatorki ustalały również nowe godziny funkcjonowania MAL-u, ponieważ w trakcie dnia nie miały możliwości omówienia spraw organizacyjnych. Chodziło o możliwość poświęcenia danej liczby godzin w miesiącu na cele organizacyjne.

– Na działalność MAL-u poświęcałyśmy sporo naszego prywatnego czasu. Nie dość, że pracowałyśmy na umowę zlecenie nie mając urlopów, zwolnień i przywilejów, to musiałyśmy poświęcać swój prywatny czas na robienie choćby zakupów, bo realizowanie ich przez urząd było mało efektywne i bardzo wydłużało sprawę. Po godzinach robiłyśmy plakaty informacyjne, prowadziłyśmy media społecznościowe i inne czynności. Musiałyśmy zrezygnować nawet ze spotkania doradczego prowadzonego przez miasto z w sprawie prowadzenia MAL-u, bo musiałybyśmy je odbyć w ramach swojego prywatnego czasu, za który nikt nigdy nam nie zapłacił. Postulowałyśmy o wydłużenie naszego czasu pracy. Udało się jedynie wynegocjować krótszy czas otwarcia MAL-u – relacjonuje jedna z koordynatorek.

Podpisanie umowy odwlekane było przez trzy tygodnie. Przez ten czas MAL był zamknięty mimo, że zaplanowano wydarzenia. Mieszkańcy nie otrzymali żadnej informacji o ich odwołaniu. Próbowali dowiedzieć się o sytuacji w MAL-u za pośrednictwem social mediów. – Na niektóre wiadomości odpisywałam, mimo że nie powinnam była tego robić, bo czekałam na podpisanie umowy i nie byłam w tym momencie pracowniczką MAL-u. Robiłam to z czystej odpowiedzialności wobec mieszkańców, ale denerwowało mnie to, że była ona wykorzystywana przez Urząd. Dopiero po naszej interwencji, ktoś z urzędu zaczął się komunikować w sprawie funkcjonowania MAL-u z mieszkańcami – informuje Magda.

- W umowach określone są harmonogramy otwarcia MAL i CL oraz zakres obowiązków ich koordynatorów. Za zgodą zleceniodawcy godziny otwarcia placówek mogą zostać zmienione (skrócone lub wydłużone), aby bardziej dopasować się do potrzeb mieszkańców. Jednak całkowita liczba przepracowanych godzin nie może przekroczyć wartości zapisanych w umowie - informuje Donata Wancel, rzeczniczka prasowa Urzędu Dzielnicy Żoliborz.

Pobudzanie mieszkańców do aktywności

Jednym z przykładów pobudzania mieszkańców do aktywności przez koordynatorki było namówienie okolicznej mieszkanki, wytrwałej globtroterki, na prelekcję, podczas której opowiedziała o podróży do Gruzji i dzieliła się swoimi pomysłami na tanie podróżowanie. – Pomysł był strzałem w dziesiątkę, zarówno słuchacze, jak i prelegentka byli zachwyceni i spotkania były potem kontynuowane – mówi koordynatorka MAL-u, która wolontaryjnie prowadziła również lekcje z języka hiszpańskiego. Dzięki temu, że odbywały się cyklicznie, raz w tygodniu, mogła ona realizować swój dodatkowy cel: tworzyć wokół MAL-u zaangażowaną społeczność i poznawać ludzi. Podejmowane działania przez ówczesne koordynatorki miały być pozytywnie oceniane przez urzędników z żoliborskiego urzędu. Ponadto miały otrzymać ustne zapewnienie, że po przerwanej umowie w połowie grudnia i zamknięciu MAL-u w styczniu wrócą do pracy.

- Pracę w MAL-u zakończyłyśmy w połowie grudnia, ponieważ wszystkie nasze umowy musiały zostać rozliczone przed końcem roku. MAL przez połowę grudnia był zamknięty, mimo że można było w tym czasie zorganizować kilka inicjatyw mieszkańców – wyjaśnia Magda.

Według relacji koordynatorek, ponownie otwarcie MAL-u zarząd wyznaczył na początek stycznia. Wtedy też, miały otrzymać podpisaną nową umowę zlecenie. W trakcie przerwy, za którą nie otrzymywały wynagrodzenia, ponieważ nie przewidywała tego umowa cywilnoprawna, przygotowały kalendarz wydarzeń, bez którego MAL nie może funkcjonować.

W styczniu z kolei koordynatorki, mimo że nie miały podpisanej umowy, otrzymywały maile od urzędników z Żoliborza z poleceniem poinformowania mieszkańców o dacie ponownego otwarcia placówki.

Urząd dzielnicy zaprzecza by tak było. - Pracownicy urzędu nie zlecali żadnych zadań przed podpisaniem umowy. Wszelkie działania podjęte przez zleceniobiorcę przed datą podpisania umowy wynikały wyłącznie z własnej inicjatywy koordynatorki, która drugi rok z rzędu wygrała konkurs - wyjaśnia Donata Wancel.

Zobacz też: [Wideo] Debata Samorządowa: SPPN na Żoliborzu. Zarząd Dzielnicy Żoliborz poszukuje dodatkowych miejsc parkingowych. Czy ucierpi zieleń?

Umowy zlecenie tylko na Żoliborzu

Kwestię formy zatrudnienia w stołecznych Miejscach Aktywności Lokalnej poruszyła miejska radna Dorota Łoboda składając interpelację do Rafała Trzaskowskiego, w której apeluje o zmianę sposobu zatrudnienia osób koordynujących MAL-e i CAL-e (Miejsca Aktywności Lokalnej i Centra Aktywności Lokalnej).

W całej Warszawie do sieci Miejsc Aktywności Lokalnych należy 114 miejsc. Centrum Komunikacji Społecznej do prowadzenia MAL-u rekomenduje włączenie go w struktury dzielnicowej instytucji, czyli domu kultury (nad powołaniem którego, dzielnica obecnie pracuje), biblioteki, czy ośrodka pomocy społecznej.

Miejska jednostka rekomenduje takie rozwiązania ze względu na m.in. zapewnienie trwałości i dłuższej perspektywy działania miejsca w odróżnieniu od tych prowadzonych na bazie rocznych lub kilkuletnich konkursów dla organizacji pozarządowych czy lokalność opartą o potrzeby i pomysły mieszkańców i mieszkanek.

Jednocześnie w odpowiedzi na interpelację radnej Łobody czytamy: „Tam gdzie nie ma instytucji gotowej do prowadzenia MAL-u lub ze względu na specyficzne potrzeby danej społeczności pożądana jest specjalistyczna kadra – miasto lub dzielnice mogą zlecać prowadzenie MAL-i organizacjom pozarządowym w trybie otwartych konkursów ofert. Ponadto CKS rekomenduje zatrudnianie animatorów i animatorek czy koordynatorów i koordynatorek na umowę o pracę".

Zobacz też: [Felieton] Park Fosa, czyli zielony i dziki zakątek Żoliborza z miejscem na sztukę

W całej Warszawie są 3 MAL-e lub CAL-e prowadzone przez urzędy dzielnic. Jedno z takich miejsc mieści się na Mokotowie, gdzie pracownicy są zatrudnieni na umowę o pracę. Na Żoliborzu z kolei funkcjonuje MAL przy ulicy Marii Kazimiery oraz CL przy ulicy Rydygiera. W obydwu żoliborskich miejscach pracownicy zatrudnieni są w oparciu o umowy cywilnoprawne.

- Z uwagi na brak Domu Kultury na Żoliborzu, w którym mogłoby być prowadzone Miejsce Aktywności Lokalnej, pierwszy MAL powstał w lokalu ZGN przy ul. Marii Kazimiery. Ówcześnie jedyną możliwością jego uruchomienia było powierzenie spraw organizacyjnych pracownikom urzędu, natomiast działań animacyjnych koordynatorkom na podstawie umowy cywilnoprawnej. Powołanie instytucji kultury na Żoliborzu, który będzie w przyszłości zarządzał żoliborskim MAL-em i CAL-em umożliwi uruchomienie nowych etatów i zmianę charakteru umów pracowniczych - informuje Donata Wancel, rzeczniczka prasowa żoliborskiego urzędu.

„Udział w konkursie wzięłam za namową mieszkańców”

Jak relacjonuje była pracowniczka MAL-u, finalnie prawnicy z żoliborskiego urzędu uznali, że w celu ponownego podpisania umowy cywilnoprawnej konieczne jest przeprowadzenie konkursu na stanowisko koordynatorek MAL-u. Urzędnicy z Wydziału Komunikacji i Funduszy Europejskich próbowali ratować sytuację proponując jednej z koordynatorek pracę na pół etatu. Pomysł jednak nie doszedł do skutku i koncepcja konkursu nadal była aktualna.

- Mimo że byłam rozczarowana całą tą sytuacją, bo nie tak się z nami wcześniej umawiano, to ostatecznie wzięłam udział w konkursie za namową mieszkańców, którzy chwalili nas w urzędzie i wstawiali się za nami. Konkurs miał być jedynie formalnością, bo doceniano naszą pracę – wspomina Magda. Jak relacjonuje, cała rozmowa konkursowa trwała 15 minut. W skład komisji wchodziła Renata Kozłowska, wiceburmistrz Żoliborza, oraz urzędniczki z Wydziału Komunikacji Społecznej i Funduszy Europejskich. Decydujący głos miała mieć sama wiceburmistrz, zaś pozostałe urzędniczki zasiadające w komisji miały nie mieć żadnego wpływu na ostateczną decyzję.

Zobacz też: Żoliborzanie z osiedla sPlace od prawie dwóch lat boją się otworzyć okno. Wszystkiemu winne śmieci

Jak informuje urząd, wraz z każdym przedłużeniem umowy cywilnoprawnej z danym pracownikiem MAL-u konieczne jest rozpisanie konkursu ze względu na potrzebę oferowania mieszkańcom różnorodnej oferty. Ma to pozwolić na wybranie urozmaiconych i najciekawszych pomysłów animacji i wydarzeń skierowanych do aktualnych potrzeb mieszkańców. Umowy z koordynatorami MAL i CAL zawierane są na rok kalendarzowy.

- Na tamten czas pani Kozłowska ani razu nie pojawiła się w MAL-u i nie miała za bardzo pojęcia na temat samej idei funkcjonowania tego typu miejsc, bo zapytała np. o to jakie mam propozycje na zajęcia dla młodzieży. MAL to nie świetlica (zresztą na ul. Marii Kazimiery już taka świetlica dla młodzieży działa), koordynatorki nie mają uprawnień do pracy z nieletnimi, to miejsce, gdzie mogą się odbywać rozmaite inicjatywy międzypokoleniowe, ale podstawą powinny być zawsze pomysły wychodzące od mieszkańców, rozbudzanie i wykorzystywanie ich potencjału – wyjaśnia była koordynatorka MAL-u. Po rozmowie konkursowej do Magdy miały podejść członkinie komisji konkursowej, a zarazem urzędniczki z Wydziału Komunikacji Społecznej, mówiąc, że w rozmowie wypadła bardzo dobrze. Następnego dnia przez telefon dowiedziała się, że wiceburmistrz wybrała inną kandydatkę.

- Konkurs na koordynatora MAL oraz CL jest obowiązkową procedurą i nie ma możliwości powierzenia obowiązków i podpisania umowy o współpracy z jej pominięciem. Decyzją komisji konkursowej wyłonione zostały dwie najlepsze kandydatki, których propozycje działania najbardziej odpowiadały na aktualne potrzeby mieszkańców - tłumaczy rzeczniczka dzielnicy.

Rozłam koalicji jedną z przyczyn?

- Podejrzewam, że na stanowisko koordynatorki MAL-u został wybrany ktoś inny ze względu na zerwanie koalicji przez Miasto Jest Nasze. Ja zostałam zatrudniona przez Marię Popielawską, która zasiadała w Zarządzie Dzielnicy z ramienia MJN. Bardzo mnie ceniła z uwagi na moje doświadczenie. Miałyśmy wiele pomysłów na rozszerzenie współpracy. Żaden z nich nie doszedł do skutku ze względu na to, że jej działania były blokowane. Do tego dochodzi słynna nie decyzyjność burmistrza – mówi Magda: - Przede wszystkim nie została dotrzymana umowa ustna, że praca będzie kontynuowana. Wszystko było ustalone, data otwarcia, godziny itd.

Zobacz też: Wspieramy Kino Wisła. Bez pomocy, kino może nie przetrwać !


mail-mal

mail-mal

mail-mal-z-14-stycznia

mail-mal-z-14-stycznia

mail-mal-1

mail-mal-1


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ