Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 kwietnia 2024 21:26

Nagrali piosenkę o naszej dzielnicy! "To chęć ukazania Żoliborza w hip hopowym stylu"

Czy Żolifornia podbije serca warszawiaków? Posłuchaj! Święty i MRmetrick to stołeczny duet, który swoim krążkiem zaprasza na spacer po słonecznym Żoliborzu. Całość to połączenie rapu, jazzu i funku. Święty to producent mający w swoim dorobku artystycznym współpracę z czołowymi postaciami warszawskiej sceny takimi jak Ten Typ Mes, Numer Raz czy W.E.N.A. To właśnie on stworzył muzyczne tło do hip hopowej opowieści rapera z Żoliborza MRmetricka.
Nagraliście kawałek o Żoliborzu. Myślę, że śmiało może stać się hymnem dzielnicy. Żolifornia jest jak Kalifornia?
MRmetrick: Oczywiście. Sam Żoliborz, gdzie dominuje niska zabudowa kojarzy mi się z klimatem zachodniego wybrzeża, ze względu na ciągnące się szpalery drzew wzdłuż ulic, a także wrażenie, że panuje tu duża przestrzeń. Najlepiej moje skojarzenia obrazuje ulica Czarnieckiego, wzdłuż której rzędami rosną drzewa przypominające kalifornijskie palmy. Dodatkowo, na Żoliborzu panuje totalny luz. Przez jakiś czas kojarzony był jako dzielnica starych ludzi. Jakiś czas temu to się zmieniło i jest tu wręcz hipstersko. Wystarczy pójść do Parku Żeromskiego i Prochowni, gdzie nawet w środku tygodnia widać rzesze młodych - uśmiechniętych i zadowolonych z życia ludzi. Święty: Żoliborz od zawsze kojarzył mi się z miejscem w Warszawie, gdzie panuje spokój, czas wolniej tu płynie, a na ulicach nie ma ścisku. Sama atmosfera jest tu zupełnie inna w porównaniu do niektórych dzielnic w Warszawie, gdzie na każdym kroku można spotkać się z agresją.
Ten luz was tu przyciągnął?
MRmetrick: Urodziłem się w Szwecji, gdzie spędziłem część dzieciństwa, ale na Żoliborzu mam swoje korzenie. Ja jestem z Żoliborza Oficerskiego. Moja babcia wychowywała się w domu przy alei Wojska Polskiego, ale w części przy Cytadeli, a dziadek z kolei mieszkał przy ulicy Krajewskiego. Spędzili też tu całą wojnę. Święty: Ja mieszkałem w wielu dzielnicach Warszawy, ale na Żoliborz nigdy nie trafiłem. Teraz mieszkam na Ochocie. Jeszcze w żadnej z części miasta nie zapuściłem na stałe korzeni. MRmetrick: Dodam tylko, że Święty jako producent muzyczny znany jest z ciepłych brzmień, więc jego beaty idealnie podkreślają żolifornijski luz panujący w dzielnicy.
Jak w takim razie poznaliście się? 
MRmetrick: Poznałem Świętego przez naszego wspólnego znajomego Karola, który realizował moje nagrania. Święty: Przez kilka miesięcy udostępniałem Karolowi studio (jeszcze na Zawiszy) i właśnie wtedy poznaliśmy się z Patrickiem. Ponieważ znał moje nagrania i podobały mu się, zaczęliśmy rozmawiać o współpracy. I tak zaczęła się Żolifornia. MRmetrick: Kiedyś nagrywałem tam utwór pod beat mojego przyjaciela ze Szwecji. Coś w tym beacie było nie tak, bo wypadałem z flow. Chciałem się jakoś dopasować, bo nie było możliwości, żeby go zmodyfikować. Święty siedział i przysłuchiwał się moim zmaganiom, aż w końcu stwierdził, że trzeba wybrać inny beat(śmiech). Nastąpiła chwila ciszy i później zacząłem podsyłać mu swoje rzeczy i męczyć go, żebyśmy nagrali coś razem. Święty był dla mnie stołeczną legendą, którą już wcześniej znałem. To niesamowite, że w życiu znajdujemy się w sytuacjach, do których sami nie wiemy jak doszło, a mają kluczowe znaczenie. Na przykład, kiedyś nagrywałem swoje pierwsze utwory u DJ Spoxa, który teraz, razem ze Świętym, dzieli wspólną przestrzeń. Zarówno Spox jak i Święty są jednymi z pierwszych osób, jeśli chodzi o polski rap, które poznałem jako słuchacz i jako artysta. Zawsze będę darzył ich sentymentem. Aktualnie mają swoje studia drzwi w drzwi na Powiślu.
Kiedy zaczęliście nagrywać?
MRmetrick: Z dwa i pół roku temu. Żolifornię mieliśmy gotową ponad pół roku temu. Cały materiał był nagrany już zimą, ale klimat na ŻLFA w całości wpisuje się w lato więc, chcieliśmy poczekać na słońce. I od marca można Was słuchać na wszystkich platformach streamingowych. Święty: To wszystko z czasem zaczęło się ładnie zazębiać. Rok temu graliśmy nawet koncert na urodzinach Placu Wilsona. MRmetrick: Pomógł nam w tym Konrad Smoczny za co bardzo dziękujemy. To był udany koncert. Premiera naszej płyty została zaplanowana na dzień świętego Patryka. Pomyśleliśmy, że jest to idealna data, nie tylko z uwagi na imię patrona ale i żoliborską zieleń.
Co zdecydowało, żeby spiąć całość waszego debiutanckiego albumu klamrą jaką jest Żoliborz? Z reguły bywa tak, że to co lokalne ma też mniejsze zasięgi, a artyści raczej chcą dotrzeć do jak największej grupy odbiorców.
Święty: To chęć ukazania Żoliborza w hip hopowym stylu i oddania mu hołdu ze względu na całą historię rodzinną Patricka i chyba po prostu on to miejsce uwielbia. MRmetrick: Jasne. To moja mekka w Warszawie. Chciałem sięgnąć po hip hopowy lokalny patriotyzm. Kiedyś to było powszechne zjawisko. Był np. Paweł z Ursynowa czyli PZU, dziś znany po prostu jako Pezet. Obecnie hip hop jest bardziej globalny i uniwersalny. Ja chciałem zrobić coś, co stanowiłoby odniesienie do korzeni, zarówno w gatunku jak i mojej żoliborskiej tożsamości. Gdyby spojrzeć w przeszłość, to takiego hip hopowego hołdu dla Żoliborza nie ma. W historii dzielnicy, którą analizowałem nie było nic żoliborskiego oprócz zespołu Bałagany Na Bani. Swoją drogą, też grali na urodzinach Placu Wilsona. Z tego składu na Żolifornię dograł się nam Helio. Gdyby ktoś mnie poprosił, żebym wymienił żoliborskich raperów to na pewno wymieniłbym jego. Z dawnych czasów to jeszcze Juchasa. Święty: Juchas to stare dzieje.
 Rozmawiamy o przeszłości a jaka jest teraźniejsza hip hopowa reprezentacja Żoliborza? Święty: Dzisiaj zakorzenił się tu Rasmentalism. Oni z tego co wiem nie pochodzą z Żoliborza, ale zamieszkali tu i pokochali to miejsce. Jest też zespół Hewra, który jest odłamem JWP, robią bardzo nowoczesne wykręcone rzeczy, wręcz narkotyczne. No i jest jeszcze Wena. MRmetrick: On jest z Marymontu, ale z bielańskiej strony. Kiedyś grałem support przed nim i w rozmowie ze mną stwierdził, że czuje się bardziej związany z Bielanami, ale Żoliborz też ma dużo miejsca w jego sercu. Rasmentalism często spotykałem na meczach w koszykówkę na jednym z żoliborskich boisk. Często grali tam z Weną. Święty: Żoliborz przyciąga fajnych ludzi, którzy podchodzą do tematu inaczej niż mieszkańcy pozostałych dzielnic - to co robią nie jest agresywne. Mam wrażenie, że wszyscy, którzy lubią ciepłe luźne brzmienia mieszkają na Żoliborzu (śmiech). To świadczy o tym, że Żoliborz musi mieć to „coś” w sobie.
U Was jak i Rasmentalismu słychać luz i lato. To są pierwsze cechy, na które zwróciłem uwagę słuchając ŻLFA. To Was wyróżnia w hip hopowym kręgu. Nie brakuje też osobistych i trudnych momentów na Waszej płycie. Tak jest np. w kawałku 190. Jak dla mnie najlepszy utwór na płycie.
Święty: Zawsze mi się podobało, że raperzy opowiadają o osobistych rzeczach. Moim zdaniem rap powinien być zwierciadłem duszy. W tym co słyszę zawsze najbardziej interesowało mnie spojrzenie na świat innych, perspektywa, której nie znam, albo mam podobną i mogę się z nią utożsamiać. MRmetrick: W nowej fali rapu brakuje przekazu. Nie ma utworów, które wnoszą coś do życia, oprócz flow i fajnego beatu. Taki styl się ukształtował. Dla mnie hip hop w 60 proc. to muzyka. Jak beat mi się nie podoba, to nie przesłucham do końca utworu, chyba że, ktoś poleci mi tekst. Wtedy zawsze staram się dotrwać do końca.
Pierwszy singiel, który z ŻLFA mogliśmy usłyszeć to El Quatro. Ciepły i bujający. Funk w czystej postaci.
MRmetrick: To tekst o L4. Jest tam dużo nawiązań do korporacyjnego życia, które znam z autopsji. To chyba najbardziej wyróżniający się utwór z całej płyty. Święty zrobił rasowy funkowy beat. Święty: Ten kawałek jest organiczny. Ma najwięcej instrumentów, które nagraliśmy w studiu na żywo.
 Jakie są reakcje na Żolifornię? Święty: Jako producent mam kilka płyt na koncie, ale przy Żoliforni nie wierzyłem, że klamra, którą jest Żoliborz może okazać się istotnym atutem i znakiem rozpoznawczym na większą skalę niż tylko dzielnica. To, że Patrick skupił swoje pokłady twórcze na lokalnym patriotyzmie poskutkowało większym odzewem niż się spodziewałem, bo umówmy się - na tę płytę nikt nie czekał. Cieszę się, że środowisko hip hopowe tak pozytywnie zareagowało na Żolifornię. MRmetrick: Od zawsze chciałem stworzyć coś, co dotyczyłoby Żoliborza i pójść w jakieś ulubione miejsce w dzielnicy i usłyszeć swoją piosenkę. Żoliborz jest bardzo inspirującym miejscem i jeżeli mam gdzieś wypoczywać będąc jednocześnie w Warszawie, to zdecydowanie wybieram naszą małą, zieloną dzielnicę. To miejsce jest dla mnie takie wspaniałe, dlatego że jednocześnie mieszkając tu mogę czuć się swobodnie. To pokazały też Urodziny Placu Wilsona, na których zagraliśmy. Słuchały nas nawet starsze pokolenia, które ze względu na panujące stereotypy, nie posłuchałyby naszej muzyki nawet w domu.
W tym roku światło dzienne ujrzał wasz debiut. Macie dalsze plany artystyczne?
MRmetrick: Póki co planujemy udostępniać nasze nowe single. Święty ma swoje projekty, ja też, ale nie chcemy, żeby nasze drogi się rozeszły, dlatego singlami chcemy utrzymać ciągłość. Mamy póki co dwa utwory, do których szykujemy teledyski. Święty: Być może będą to podwaliny pod kolejny album. fot. Kajetan Ostrowski
Dołącz do społeczności Gazety Żoliborza. Rusza zbiórka na Patronite
 

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ