Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 lutego 2024 08:52
Reklama

Mieszkanie pełne pucharów i medali, czyli imponująca kariera Jerzego Zielińskiego

Odnosił zwycięstwo za zwycięstwem, zdobywał kolejne trofea, a w początkach kariery zawsze potrafił znaleźć czas na treningi, nawet gdy praca na etacie pochłaniała większość dnia. – Byłem po prostu fanatykiem sportu – mówi z uśmiechem Jerzy Zieliński, 85-letni mieszkaniec Żoliborza, który w swoim mieszkaniu zgromadził imponującą kolekcję pucharów i medali, a także wielką księgę z dyplomami, która waży ponad 15 kilogramów!

Gdy przyjaciele przychodzą do mnie w odwiedziny, często na koniec pytają: Jurek, a dlaczego nie powiedziałeś mi, że do ciebie trzeba się umawiać na co najmniej trzy godziny? śmieje się Jerzy Zieliński, 85-letni wszechstronny sportowiec, który w swoim mieszkaniu na Żoliborzu zgromadził ponad 200 pucharów. Kolekcja potrafi zaimponować, szczególnie, gdy zapoznamy się  z dyplomami i wycinkami prasowymi, których znaczna część pochodzi jeszcze z lat 50. ubiegłego stulecia. Wielka księga z dyplomami za zwycięstwa i medalowe miejsca w turniejach tenisowych waży ponad 15 kilogramów! Podzielona jest na kilka tomów, żeby łatwiej można było ją przeglądać. Zainteresowanie gości pana Jerzego często budzą też małe zeszyty, w których zgromadzone są wycinki prasowe z pierwszych lat kariery sportowca. 

„Rano chodziłem do pracy, po południu intensywnie trenowałem”. Jak Jerzy Zieliński potrafił pogodzić sport z pracą na etacie?

Przygodę ze sportem rozpoczął od tenisa stołowego. Pierwszy sportowy sukces udało mi się odnieść w wieku 15 lat opowiada pan Jerzy. W latach 1950-51 był dwukrotnym mistrzem województwa mazowieckiego juniorów a zrazem czołowym zawodnik w skali kraju. Najważniejsza jest technika, refleks i opanowanie. Sukcesy były z pewnością efektem wielogodzinnych, ale przynoszących efekty treningów wyjaśnia Jerzy Zieliński, który swoją karierę rozpoczął w Kolejorzu Otwock. Wówczas mieszkał jeszcze pod Warszawą, dopiero później rodzina przeprowadziła się na Żoliborz. W tym czasie tenisista grał w A-klasowej drużynie, z kolei później występował w trzeciej i drugiej lidze AZS Politechnika. Następnie grał w pierwszoligowej KS Polonia. W latach 1954-1958 jako student AWF Warszawa był pięciokrotnym akademickim mistrzem Warszawy i dwukrotnym akademicki mistrzem Polski. Od 1956 do 1961 roku Jerzy Zieliński startował w pierwszej lidze siatkówki w KS Spójni i WKS Lotnik, mocno wspierał też swoim talentem wołomiński Huragan. W tamtych czasach sportowcy mieli dość wysoko ustawioną poprzeczkę, ponieważ nie mogli poświęcić całego tygodnia na  treningi wyjaśnia Zieliński. Zupełnie inaczej trenuje się do zawodów, gdy jednocześnie trzeba codziennie chodzić na pełen etat do pracy, a do dyspozycji ma się wyłącznie popołudnia i wieczory. Największym wyzwaniem były jednak wyjazdy na zawody i mistrzostwa, ponieważ w zakładzie pracy nie można było liczyć z tego powodu na dzień wolnego.

Już w tym czasie pan Jerzy niejednokrotnie przekonywał się, że na wszystkie dyscypliny może zabraknąć czasu. Byłem po prostu fanatykiem sportu. Trenowałem cztery razy w tygodniu, po dwa dni poświęcałem na każdą dyscyplinę wspomina tenisista. Zdarzało się tak, że w jednym czasie zbiegały się dwa treningi i musiałem dokładnie przemyśleć, jak zadowolić wszystkich moich szkoleniowców. 

Szereg zwycięstw i sukcesów

Na początku lat 60. Jerzy Zieliński zakończył przygodę z tenisem stołowym. Wprowadzono „gąbki”, zmieniły się przepisy, więc trudno było przestawić się na nowy styl. Rok później sportowiec porzucił również siatkówkę, ponieważ postanowił pójść w ślady rodziców, którzy jeszcze przed wojną grali w tenisa. 27-letni wówczas Jerzy Zieliński regularnie trenował amatorsko na warszawskiej Agrykoli. Kolejne lata przyniosły szereg zwycięstw i sukcesów.

Każde zawody niosą za sobą wiele miłych wspomnień podkreśla Zieliński. Nie tylko wyjazdy na mistrzostwa, ale również podróże służbowe dały szansę na poznanie wielu wspaniałych ludzi. Gdy pracowałem przy budowie elektrowni atomowej w Czechosłowacji, poznałem zaledwie 13-letniego Ivana Lendla, który już wtedy był jednym z najlepszych juniorów w tenisie za naszą południową granicą. Często z nim grałem, więc mogę potwierdzić, że miał nieprzeciętny talent. Doskonałym przykładem na to może być mecz ze Szwecją w Pucharze Davisa, na który zaprosił mnie do Pragi w 1967 roku. Jego drużyna przegrywała 0:3, wtedy trener wpuścił młodego Lendla na kort. Po pojedynku ze słynnym Bjoernem Borgiem, który był wówczas najlepszym tenisistą świata, rozpoczęła się kariera Lendla, mimo że przegrał 3:6 i 2:6. Śmiało jednak możemy powiedzieć, że była to wymagająca rywalizacja.

W swojej karierze Jerzy Zieliński był dziewięciokrotnym mistrzem Polski weteranów w grze pojedynczej, dwunastokrotnym mistrzem Polski weteranów w grze podwójnej, w tym pięć razy zwyciężał w obsadzie międzynarodowej. Był on także jedenastokrotnym mistrzem Warszawy w grze pojedynczej i siedmiokrotnym w podwójnej oraz dziesięciokrotnym mistrzem Mazowsza w grze pojedynczej. Odnosił również zwycięstwa na turniejach w Czechosłowacji, Niemczech, na Węgrzech i na Litwie. W sumie wygrał niemal 100 turniejów i może pochwalić się kolekcją ponad 200 pucharów, która budzi zachwyt niejednego miłośnika sportu.


zieliński-z-dyplomami
zieliński-z-dyplomami

zieliński-z-dyplomami-1
zieliński-z-dyplomami-1

zieliński-z-dyplomami-2
zieliński-z-dyplomami-2

zieliński-z-dyplomami-3
zieliński-z-dyplomami-3

zieliński-tytułowe-1
zieliński-tytułowe-1

zieliński-z-dyplomami-4
zieliński-z-dyplomami-4

zieliński-z-dyplomami-5
zieliński-z-dyplomami-5

zieliński-tenis
zieliński-tenis


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
bezchmurnie

Temperatura: 8°CMiasto: Warszawa

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 9 km/h