Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 12 października 2026 15:03
Reklama
Rzemieślnicy Żoliborza - odcinek 1

Rzemieślnicy Żoliborza - wywiad z zegarmistrzem Mirosławem Wieczorkiem

Pan Mirosław Wieczorek prowadzi zakład zegarmistrzowski przy ul. Słowackiego 22 od 37 lat, jednak historia tego miejsca sięga jeszcze dalej. W 1949 roku pracownia została założona przez pana Rudnickiego, który fachu zegarmistrza uczył się w niemieckiej niewoli.
Rzemieślnicy Żoliborza - wywiad z zegarmistrzem Mirosławem Wieczorkiem

Autor: Julia Czarnocka

Tradycja tego miejsca sięga 1949 roku, prawda? Jak trafił Pan do tego miejsca?

Historia zakładu sięga 1949/50. Na samym początku właścicielem tego zakładu był pan Jan Rudnicki, wspaniały zegarmistrz i wspaniały człowiek, dzięki któremu ja rozpocząłem działalność zegarmistrzowską. Poznaliśmy się zupełnie przypadkowo: w 1977 przyjechałem do Warszawy z Olsztyna aby studiować na Akademii Wychowania Fizycznego na Bielanach. Mieszkałem w akademiku, miałem dużo czasu w soboty oraz w niedzielę, więc zwiedzałem Warszawę. W ten sposób zupełnie przypadkowo poznałem pana Rudnickiego, on zaczął mnie zagłębiać w tajniki zegarmistrzowstwa. Interesowałem się tym już wcześniej, w szkole średniej, ale nieprofesjonalnie. Jak już poznałem Pana Rudnickiego, rozpoczęła się konkretna nauka, potem musiałem zdawać egzaminy czeladnicze i do tej pory to trwa. 


Pan wychował się w Olsztynie i już tam obudziła się w Panu pasja do zegarków. Jak to było? 

To się zaczęło zabawnie: tata kupił budzik, jak byłem dzieckiem. Budzik zepsuł się i zaczął tata go naprawiać. Zamknął się w pokoju, nikt nie mógł nawet oddychać żeby mógł się skupić. Ale tak go naprawiał, że go nie złożył go w ogóle. Zostawił go w takim pudełku i koniec. Ja po jakimś czasie wziąłem ten budzik i stwierdziłem, że warto spróbować go naprawić. Udało mi się go złożyć, ale nie chodził. Ale przynajmniej go złożyłem! Potem znowuż tacie w pracy dał ktoś jakiś zegarek, ja ponownie zacząłem się tym bawić i w ten sposób się tym zaciekawiłem. Jak przyjechałem do Warszawy interesowałem się tym dalej, ale na zasadzie zabawy. 

Ile miał pan lat, kiedy próbował pan złoży ten pierwszy zegarek? 

To było jakoś w roku 1968, więc miałem 11 lat. Dzieciak jeszcze! W Warszawie jednak wszystko zaczęło się na poważnie. 

 

 

 

Postanowił pan przerwać studia, aby zostać zegarmistrzem?

Nie, studia ukończyłem. Pracowałem przez jakiś okres jako trener strzelectwa. Jednak miłość do zegarków przewyższyła tę pasję i do tej pory pracuję. Jak pracowałem jeszcze w klubie sportowym, byłem koordynatorem sekcji strzeleckiej i miałem bardzo fajną pracę, bo lubię pracę z młodzieżą. Jeździliśmy na zawody, było to sympatyczne… ale to nie było to.

 

Przez pewien czas godził pan fach zegarmistrza z pracą w sekcji strzeleckiej? 

Tak, oprócz tego, że pracowałem w klubie to w wolnych chwilach poświęcałem się zegarkom. Przyjeżdżałem tutaj, jak skończyłem studia musiałem iść na rok do wojska, do Morąga. Wróciłem, zresztą pan Rudnicki, który był moim szefem, bardzo mnie namawiał. No i miałem perspektywę osiedlenia się tutaj, większe możliwości.

 

Pierwszy zakład, prowadzony przez pana Jana Rudnickiego również znajdował się w tym lokalu? 

Tak, to było dokładnie w tym miejscu. Zegar, który tam wisi na wystawie, ten czarny, wisi dokładnie 76 lat. Jak został powieszony przez pana Rudnickiego w roku 1950, tak do dzisiaj tam jest. 

zegar powieszony przez Jana Rudnickiego w 1950

 

Jak pan wspomina pana Rudnickiego?

Bardzo zacny, uczciwy i dobry człowiek. Oczywiście genialny fachowiec, nawet w podeszłym wieku dalej wykonywał usługi najwyższej jakości. Nauczył mnie zresztą całego tego zawodu, rzetelności w stosunku do klientów, uczciwości. Bo to nie jest tylko kwestia dobrze wykonanej roboty, ale trzeba być też dobrym człowiekiem. 

 

Skąd pochodził pan Rudnicki?

Urodził się w 1916. Pochodził ze okolic Wołynia. Byliśmy ze sobą bardzo zżyci, nawet spaliśmy tutaj razem. Bardzo dużo czasu spędziliśmy razem, opowiadał mi o wojnie. Trafił już drugiego dnia do niewoli w Borach Tucholskich i pracował dla Niemców. Jak się skończyła wojna na piechotę przyszedł do Gdańska i tam rozpoczął pracę. 

 

Czyli fachu uczył się w Gdańsku?

Fachu uczył się już w niewoli. Już wtedy świadczył jakieś usługi zegarmistrzowskie na nieco mniej profesjonalnym poziomie.

 

Smutna historia przekuta w życiową pasję? 

Dokładnie tak. Kiedy wrócił z niewoli mieszkał jakiś czas w Gdańsku a potem przeprowadził się tutaj, w roku 1949 i założył rodzinę. 

 

Łączyła was relacja ucznia z nauczycielem ale również przyjacielska?

Prawie rodzinna relacja. Spędzaliśmy bardzo, bardzo dużo czasu ze sobą. Pan Rudnicki odszedł w roku 1990. Od 1977 a później z przerwami to w 1984 byłem zatrudniony na stałe, a w 1988 pan Rudnicki przepisał to na mnie. I później to on był u mnie pracownikiem. Wspominam te czasy bardzo dobrze. Spędzaliśmy czas w warsztacie, ale pamiętam też nasze niedzielne wypady na starówkę, na obiad. A potem spacerowaliśmy wzdłuż Wisły na Żoliborz. Piękne czasy. 

 

Ta witryna, która jest u Pana, jest tutaj od początku?

Tak, zrobiona przez pana Rudnickiego. Nie robię nic i nie odświeżam, dużo klientów zresztą mi mówi, żebym nic z tym nie robił bo widać, że to jest zakład z duszą. Tutaj jest bałagan. Artystyczny nieład można powiedzieć. Ale od rana pracuję i nie mam czasu tutaj poukładać. Niekiedy przychodzą też do mnie dzieci, mam od nich z 50 dyplomów. 

 

Odwiedzają pana całe grupy z przedszkoli? 

Tak, panie przedszkolanki często przyprowadzają do mnie całe grupy, abym pooopowiadał im o zegarkach. Takie kurduple. Przedszkola przekazują sobie nawzajem informację i niekiedy co tydzień tutaj przychodzą dzieciaki. Fajne jest to, że przychodzą do mnie dzieci - już dwudziesto, dwudziestopięcioletnie i wspominają, że byli u mnie tutaj, kiedy byli w przedszkolu. Patrzę, a tu chłop jak dąb, student albo już pracujący. Czas bardzo szybko leci. 

 

Kolekcjonuje Pan również zegary. Czy któryś jest Pana ulubionym?

ulubiony zegar pan Mirosława

Generalnie to ja wszystkie zegary lubię. Ale ten tutaj, to jest pamiątka po Panu Rudnickim, on mi go przekazał i wisi na centralnym miejscu. Albo ten, to jest zegar bardzo stary, 1845. Dalej działa! Raz sznurek się w nim zerwał, dobrze, że mi na głowę nie spadł. Tu mam zegar francuski, to jest 1880 rok. Jest piękny i dalej chodzi, a ma prawie 160 lat. 

 

Zdążył się pan przywiązać do Żoliborza, prawda? 

Ależ tak, jestem tu już od 1977 roku do tej pory - 49 lat! 

 

Miał pan wielu dość wyjątkowych klientów. Kogo pan najczęściej wspomina? 

Mam i miałem sporo bardzo fajnych klientów. Bardzo cenię sobie jako klienta i jako człowieka pana Jerzego Maksymiuka, słynnego dyrygenta. Wspaniały człowiek, odwiedza mnie bardzo często i zaprosił mnie kiedyś nawet na swój koncert do Opery Narodowej. Bardzo dużo jest klientów z zagranicy. Miałem fajnego klienta, reżysera, nie będę mówił nazwiska, który przyjechał z Brazylii i przywiózł mi dwa zegarki, których nikt nie chciał mu naprawić. Jak obejrzałem te zegarki zauważyłem, że faktycznie są trudne do naprawy, ale stwierdziłem, że spróbuję. No i faktycznie, to był zegarek piage, to są cieniuteńkie zegarki, nie kwarcowe ale mechaniczne, nakręcane. Podjąłem się naprawy i się udało, był ten pan niesamowicie zadowolony. 

 

Kiedy to było?

Jakoś w 1987. Codziennie przychodzi tutaj dużo ciekawych klientów. Większość jest fajna i sympatyczna, znamy się z niektórymi od dziesiątek lat.

 

francuski zegar z 1880 roku 

Ma pan tutaj naprawdę spore grono stałych klientów. Za szybą widnieją również autografy niektórych z nich

Tak, tutaj jest Albert Sosnowski, mistrz Europy w boksie, walczył nawet z Kliczką. Niestety przegrał, ale sam Kliczka wspomina że był bardzo dobrym bokserem. Paweł Natula, mistrz olimpijski w judo. Agnieszka Rylik, kickbokserska. Niesamowitą przyjemność mi sprawia ta praca. Jestem już piąty rok na emeryturze, ale wolę pracować. Sprawia mi to satysfakcję. 

 

Czyli sport pana nie opuszcza? Ma pan mnóstwo klientów sportowców. 

Dokładnie tak, wiedzą, że ja ukończyłem uczelnię i przekazują jeden drugiemu informację o mnie. Bardzo sympatycznie wspominam też moich profesorów z uczelni. Naprawiali u mnie zegarki, dalej przychodzą! Wspominaliśmy sobie te czasy studenckie. Różni sportowcy, jak się kończyły Igrzyska Olimpijskie przyjeżdżali, czasem jakąś koszulkę mi przywieźli. 

 

Jak zmieniło się prowadzenie takiego biznesu na przestrzeni lat?

Praca jako praca jest oczywiście taka sama. Przybyło oczywiście innych zegarków. Jak rozpoczynałem pracę nie było zegarków bateryjnych i kwarcowych. Były same mechaniczne. Bateryjne i kwarcowe pojawiły się w latach osiemdziesiątych. Zmieniła się troszeczkę to podejście do zegarków. Naprawa zegarka mechanicznego a kwarcowego diametralnie się różni, są inne zasady. Zmieniły się też sytuacja społeczno-polityczna. Na początku było mi bardzo ciężko prowadzić działalność gospodarczą. Następowały zmiany społeczne, polityczne, trzeba było walczyć, żeby zostać w tym lokalu, żeby ktoś mnie nie przelicytował. 

 

Mówi pan o latach dziewięćdziesiątych? 

Tak, koniec lat osiemdziesiątych i początek lat dziewięciesiątych. Prywatyzacja. To były bardzo trudne czasy, ale jak to przetrwałem, to wszystko przetrwam! Teraz jestem bardzo zadowolony że zostałem, że pracuję.

 

Jest pan bardzo przywiązany do tego miejsca, prawda?

Bardzo. Dlatego staram się nie myśleć o tym, że powoli nadchodzi czas, kiedy powinienem odejść. Ale jeszcze nie, za daleko, odsuwam to w myślach. Dopóki oczy i zdrowie pozwalają, będę dalej funkcjonował. 

 

Myśli pan, że w przyszłości ktoś przejmie po panu ten interes? 

Niestety nie. Tutaj jest ten problem, i powód, dla którego jestem tak zdeterminowany, żeby dalej pracować, bo nie mam komu tego przekazać. I syn i córka poszli w innym kierunku, nawet nie chciałem, żeby to kontynuowali, bo praca jako praca jest fajna -  natomiast żeby przeżywać ciężkie sprawy związane z prowadzeniem tej działalności…  Nie chciałem dla nich tych trudności. 

 

Jaką przyszłość ma ten fach? Czy ludzie dalej chcą być zegarmistrzami?

Tak i jest to bardzo pocieszające, że sporo młodych ludzi tworzy jakieś kluby zegarmistrzowskie. Spotykają się, wymieniają się wiedzą, zegarkami. Natomiast jeżeli taki młody zegarmistrz chce rozpocząć pracę, to jeżeli będzie tylko chciał wykonywać ten zawód, będzie to lubił i nie będzie nastawiony na zarabianie kokosów na samym początku, naprawdę może mieć bardzo dużo pracy i korzyści z tego. Trzeba chcieć. Może oczywiście ograniczyć się do wymiany baterii i zakładania pasków, ale może się też w to zagłębić. Zegarmistrzostwo to jest też toczenie części, dorabianie części mechanicznych. Tutaj jeśli będziesz tylko chciał, to możesz związać przyszłość z tym zawodem. Zwłaszcza, że zegarmistrzów jest coraz mniej, a więc nie będzie takiej konkurencji jak na przykład 20 lat temu.

 

A zegarki ludzie dalej noszą, prawda?

Oczywiście, dalej noszą, cały czas! Klienci przynoszą mi po kilka zegarków. Czasami mam tak dużo pracy, że się z nią nie wyrabiam siedząc tutaj od rana. Ten zawód nie zaniknie, zegarki są potrzebne i jest duża gama zegarków - na rękę, wiszące, stojące. Oprócz funkcji dekoracyjnej są w dalszym ciągu użytkowe.

 

I nie uważa pan że zostaną w pełni wypchnięte przez te elektroniczne?

Nie, nie będą w pełni zastąpione przez elektroniczne. Oczywiście, starych zegarków jest coraz mniej. Ale i tak jeszcze jest ich dużo, całe pokolenie może z nimi pracować. 

 

To lepiej mieć zegarek czy mieć czas?

Ja bym jednak wolał mieć czas. Zegarek to jest rzecz nabyta, a czasu nie da się zatrzymać i bardzo szybko leci. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Aby zostać naszym prenumeratorem, wystarczy wejść na stronę https://www.gazetazoliborza.pl/platny-dostep. Następnie należy wybrać jedną z trzech opcji prenumeraty i postępować zgodnie z instrukcjami podanymi w kolejnych krokach.

Jeśli napotkasz jakiekolwiek trudności, skontaktuj się z naszym działem obsługi klienta pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [535249771]. Postaramy się pomóc jak najszybciej.

Jako prenumerator zyskujesz dostęp do ekskluzywnych treści (w tym pełnych treści artykułów prezentowanych na naszym portalu oraz publikacji dedykowanych tylko naszym prenumeratorom) oraz specjalne rabaty od naszych partnerów lokalnych. Oferujemy zniżki od 10% do 20% na produkty i usługi firm z Żoliborza i Bielan (okazjonalnie także z innych dzielnic).

Z rabatów mogą korzystać tylko prenumeratorzy posiadający aktywną (wykupioną) prenumeratę.

Nie. Z rabatów oferowanych przez partnerów będą mogli skorzystać wszyscy aktywni prenumeratorzy „Gazety Żoliborza”, bez względu na miejsce ich zamieszkania.

Aktualną listę partnerów oraz informacje o oferowanych przez nich rabatach znajdziesz na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów" oraz w przesyłanych do Ciebie newsletterach.

Nasi partnerzy będą przedstawieni na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów". Będą umieszczeni wg dwóch kryteriów: wysokość rabatów i kolejność alfabetyczna.

Po wykupieniu prenumeraty będziesz mieć dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

Dokonując zakupu online u naszych partnerów, aby otrzymać rabat, należy przy zamówieniu wpisać specjalny kod, który zostanie wygenerowany przez partnera i przekazany prenumeratorowi.

Wspólnie z naszymi partnerami będziemy organizowali konkursy dla naszych prenumeratorów. Do wygrania będą w nich między innymi bilety czy karnety. Wśród nagród będą też zniżki na produkty i usługi oferowane przez partnerów. Laureaci takich konkursów otrzymają specjalnie dedykowany voucher, wygenerowany przez partnera konkursu, dzięki któremu będą mogli zrealizować nagrodę.

Obsługa partnera będzie sprawdzać, czy prenumerator, który chce skorzystać z rabatu, ma dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

W przypadku zakupów online i/lub realizacji vouchera (będącego nagrodą w konkursie dla prenumeratorów, o którym piszemy w pkt. 9) trzeba powołać się na kod/voucher wygenerowany przez partnera. Dzięki temu będzie można zakupić produkt/usługę lub odebrać nagrodę w konkursie.

Zależeć to będzie od indywidualnych ustaleń z każdym partnerem. Szczegółowe informacje znajdziesz w opisie oferty każdego z nich.

Jeśli napotkasz jakiekolwiek trudności, skontaktuj się z naszym działem obsługi klienta pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [535249771]. Postaramy się pomóc jak najszybciej.

Rabatów przeznaczonych dla prenumeratorów nie można przekazywać osobom trzecim. Są one dedykowane wyłącznie dla naszych prenumeratorów jako forma podziękowania za wsparcie. Udowodnione przypadki łamania tego postanowienia będą skutkowały anulowaniem prenumeraty, bez możliwości jej odnowienia.

Wysokość rabatu u każdego partnera jest stała w czasie jednego cyklu, który trwa miesiąc. Partner może zmienić wysokość rabatu w każdym cyklu.

Nie. Każdy z partnerów ma swoje odrębne rabaty, które nie łączą się z rabatami od innych partnerów.

Tak, ale Twoja subskrypcja będzie aktywna do końca okresu rozliczeniowego, na który się zdecydowałeś.

Wystarczy zaoferować zniżki (10%, 15% lub 20%) na swoje produkty lub usługi dla naszych prenumeratorów. W zamian otrzymasz pakiet promocyjny opisany w naszej ofercie.

Skontaktuj się z nami pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [662001449]. Omówimy szczegóły i odpowiemy na wszelkie pytania.

Po skontaktowaniu się z nami ustalimy szczegóły współpracy, podpiszemy umowę i przekażemy wszystkie niezbędne materiały do realizacji promocji.

Nie, udział jest całkowicie bezpłatny. W ramach współpracy barterowej oferujesz rabaty dla naszych prenumeratorów, a my zapewniamy Ci promocję i zwiększenie rozpoznawalności Twojej marki.

Nie. Program skierowany jest głównie do firm z Żoliborza i Bielan, aby wspierać lokalną społeczność. Jeśli Twoja firma działa w tym obszarze lub kieruje ofertę (także) do mieszkańców tych dzielnic, zapraszamy do współpracy. Zapraszamy zatem do współpracy także firmy i instytucje z innych warszawskich dzielnic!

Nie. Z rabatów oferowanych przez partnerów będą mogli skorzystać wszyscy aktywni (posiadający opłaconą prenumeratę) prenumeratorzy „Gazety Żoliborza”, bez względu na miejsce ich zamieszkania.

Twoja firma otrzyma bezpłatną reklamę w naszych mediach: na portalu, w social mediach, grupach lokalnych, w artykułach oraz w kampaniach reklamowych. Dzięki temu zwiększysz rozpoznawalność marki i dotrzesz do szerokiej lokalnej społeczności. Zrobisz to w sposób innowacyjny i efektywny – całkowicie bezpłatnie. Naszym głównym celem jest nie tylko uhonorowanie naszych prenumeratorów, ale też skuteczne zareklamowanie ofert firm, które zostaną naszymi partnerami.

Oferujemy m.in.:

  • Baner reklamowy z Twoim logotypem na naszym portalu i w social mediach.
  • Publikację artykułu zbiorczego promującego wszystkich partnerów.
  • Top Layer z informacjami o prenumeracie i partnerach.
  • Stałą komunikację w naszych grupach społecznościowych.
  • Zdjęcie w tle w mediach społecznościowych z logotypami partnerów.
  • Relacje (stories) z logotypami partnerów.
  • Plakat promocyjny informujący o współpracy.
  • Mailingi do prenumeratorów (dla partnerów oferujących 15% i 20% rabatu).
  • Promocję w Kinie Wisła (dla partnerów oferujących 20% rabatu).

Nasi partnerzy będą przedstawieni na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów". Będą umieszczeni wg dwóch kryteriów: wysokość rabatów i kolejność alfabetyczna. Ich lista będzie też wysyłana w newsletterach dla prenumeratorów.

Obsługa partnera będzie sprawdzać, czy prenumerator, który chce skorzystać z rabatu, ma dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

W przypadku zakupów online należy podać kod wygenerowany przez partnera. Dzięki temu będzie można zakupić produkt/usługę.

Wspólnie z naszymi partnerami będziemy organizowali konkursy dla naszych prenumeratorów. Do wygrania będą w nich między innymi bilety czy karnety. Wśród nagród będą też zniżki na produkty i usługi oferowane przez partnerów. Laureaci takich konkursów otrzymają specjalnie dedykowany voucher, wygenerowany przez partnera konkursu, dzięki któremu będą mogli zrealizować nagrodę. By odebrać nagrodę, trzeba będzie okazać ten voucher lub wpisać (w przypadku realizacji online) umieszczony na nim kod, wygenerowany przez partnera.

Szczegóły dotyczące sposobu wykorzystania, ilości i dostępności rabatów ustalamy indywidualnie, aby najlepiej dopasować ofertę do potrzeb Twojej firmy. Stałe są tylko wysokości oferowanych rabatów: 10%, 15% i 20%.

Wysokość rabatu u każdego partnera jest stała w czasie jednego cyklu, który trwa miesiąc. Partner może zmienić wysokość rabatu w każdym cyklu.

Zależeć to będzie od indywidualnych ustaleń z każdym partnerem.

Oczywiście! Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie i propozycje, które mogą przynieść korzyści obu stronom.

Czas trwania współpracy ustalamy indywidualnie, ale minimalny okres to jeden miesiąc (jeden cykl współpracy). Możesz zdecydować się na okres próbny (miesięczny) lub długoterminową współpracę.

Tak, aczkolwiek Twoja obecność – a zatem przywileje i obowiązki partnera – będą obowiązywały do zakończenia miesięcznego cyklu współpracy.

PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama