Urząd Dzielnicy Żoliborz wybrał projektanta, który zaplanuje zagospodarowanie dzikiego, gęsto zadrzewionego terenu przy skwerze Krasińskiego. Przetarg wygrała bydgoska spółka EDUCARIUM. Za dwie koncepcje, dokumentację projektowo-kosztorysową i nadzór autorski zaproponowała 133 250 zł brutto. Chodzi o 0,52 ha miejskiej zieleni wzdłuż ul. Krasińskiego, między Przasnyską a Hubnera, tuż pod oknami bloków. Ich mieszkańcy nie chcą zmian.

Trzy oferty, wygrała najtańsza
Dzielnica ogłosiła przetarg 10 sierpnia 2026 r. w trybie podstawowym. Na zamówienie zarezerwowała 200 tys. zł. Do 20 sierpnia wpłynęły trzy oferty:
- EDUCARIUM (133 250 zł),
- PROJEKT SAMOGRAJ Dąbrowska Graj sp. j. (146 247 zł) i
- Kępka Architektura Krajobrazu Jarosław Kępka (195 570 zł).
Cena dawała 60 pkt, doświadczenie projektanta w zagospodarowaniu terenów zieleni 40 pkt. Bydgoska spółka dostała maksimum w obu kryteriach. Urząd ogłosił wybór jej oferty 3 września.
Dzielnica zapłaci więc za projekt o ok. 67 tys. zł mniej, niż zakładała. To jednak koszt samego projektowania. Ile będzie kosztować budowa, dokumenty przetargowe nie mówią.
Prace podzielono na etapy. Wykonawca ma 60 dni od podpisania umowy na przygotowanie dwóch koncepcji. Potem przedstawi je na posiedzeniu komisji Rady Dzielnicy Żoliborz, a radni wybiorą wariant do dalszego projektowania. Gotowa dokumentacja ma trafić do urzędu do 28 lutego 2027 r., a nadzór autorski nad budową potrwa najpóźniej do 30 listopada 2027 r. Oznacza to, że prace w terenie mogą ruszyć w 2027 r.
Naturalistyczny park w wytycznych urzędu
Opis przedmiotu zamówienia, czyli wytyczne dla projektanta, brzmi jak program ochrony przyrody. Celem mają być koncepcje terenu zielonego „o charakterze naturalistycznym”, który ma służyć rekreacji, poprawie estetyki i „ochronie istniejącego zadrzewienia”. Teren nie zostanie ogrodzony. Urząd zaleca, by nie zmieniać ukształtowania terenu i zachować zieleń wysoką, a wzdłuż Krasińskiego wydzielić strefę ciągłości ekologicznej i pas zieleni izolacyjnej od osiedli. Nowe nasadzenia mają pochodzić wyłącznie z gatunków rodzimych, a gatunki inwazyjne są wprost wykluczone.
Projektant musi też zinwentaryzować wszystkie drzewa, ocenić ich stan zdrowotny i zamówić ekspertyzy: ornitologiczną, chiropterologiczną (dotyczącą nietoperzy) i entomologiczną. Ma również zbadać glebę.
Te same wytyczne przewidują jednak urządzenie dzikiego dziś terenu. Mają w nim powstać naturalne miejsca zabaw dla młodszych i starszych dzieci (pieńki, kłody, wiklinowe domki, piaskownice, drewniane tunele), kącik ekologiczny, elementy land artu i mała architektura. Zaplanowano też „naturalne alejki” wytyczone po istniejących przedeptach oraz naturalne wygrodzenia. W dokumencie znalazło się również zdanie, które może przesądzić o wyglądzie tego miejsca: urząd uznaje za wskazaną „stopniową przebudowę drzewostanu” w celu ograniczenia liczebności roślin inwazyjnych. Wykonawca ma przygotować plan ewentualnej wycinki drzew i krzewów.

Drzewa, których nie nazwano drzewami
O gatunkach inwazyjnych mówił mieszkańcom zastępca burmistrza Żoliborza Tomasz Mielcarz (Miasto Jest Nasze). Na spotkaniu poświęconym planowi placu zabaw mówił, że na tym terenie rośnie wiele takich gatunków. Nie nazywał ich przy tym drzewami. Tymczasem z dokumentów przetargowych wynika, że pełna inwentaryzacja drzew, z gatunkami, obwodami i oceną wartości przyrodniczej, dopiero ma powstać w ramach zamówienia.
Wśród obcych gatunków drzew, które w Polsce najczęściej uznaje się za ekspansywne, wymienia się klon jesionolistny, robinię akacjową i czeremchę amerykańską. W wytycznych do tego samego projektu urząd wskazuje drewno robinii akacjowej jako preferowany materiał na elementy zabawowe. Gatunek, który na miejscu ma być stopniowo ograniczany, może więc wrócić na teren jako budulec.
Obce czy rodzime, drzewa w zagajniku dają cień i schronienie zwierzętom. Mieszkańcy zwracają uwagę, że to miejsce, w którym śpiewają ptaki, a dzieci budują własne bazy. Ekspertyza ornitologiczna, której wymaga urząd, ma ustalić, jakie ptaki i nietoperze tu żyją i jak chronić ich siedliska w czasie prac.

Plan miejscowy: park, a nie dziki zagajnik
Projekt musi być zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego Żoliborza Południowego, który Rada Warszawy uchwaliła 19 kwietnia 2018 r. Plan jest aktem prawa miejscowego, czyli wiąże urząd dzielnicy tak samo jak każdego inwestora. Według wytycznych przetargowych dokumentacja ma trafić jako zgłoszenie robót do Wydziału Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Żoliborz. Jeśli zgłoszone prace naruszałyby ustalenia planu, urząd ten powinien wnieść sprzeciw.
Teren oznaczono w planie symbolem A6.ZP, czyli „zieleń urządzona (park)”. Plan nie przewiduje więc pozostawienia go w dzikim stanie. Nakazuje urządzenie zieleni, wytyczenie przejść pieszych, ustawienie małej architektury i oświetlenie terenu. Dopuszcza siłownie plenerowe, stoły do gier, place zabaw i oczka wodne. Zabrania reklam i ogrodzeń, poza placami zabaw. Co najmniej 80 proc. powierzchni musi pozostać biologicznie czynne. Na 0,52 ha oznacza to, że utwardzić lub zabudować można najwyżej ok. 1050 m².
Dla drzew kluczowe są dwa zapisy. Ogólna zasada planu (§ 6 ust. 2) nakazuje zachowanie i uzupełnienie istniejącej zieleni. Usunięcie lub przesadzenie drzew dopuszcza tylko wtedy, gdy zagrażają zdrowiu lub życiu ludzi albo kolidują z infrastrukturą techniczną lub komunikacyjną. Ograniczania gatunków inwazyjnych wśród tych wyjątków nie ma. Zapis jest jednak sformułowany tak, że można go czytać jako dotyczący tylko drzew wskazanych na rysunku planu. A w ustaleniach dla A6.ZP, inaczej niż dla dwóch pozostałych parków w planie (B1.ZP i D5.ZP), brakuje nakazu zachowania konkretnych „drzew do zachowania”. Czyli od interpretacji jednego przepisu zależy, czy plan chroni drzewa w zagajniku przed „przebudową drzewostanu”. Redakcja zapytała urząd, jak go rozumie.
Plan wymaga też oświetlenia terenu. Wytyczne przetargowe o oświetleniu nie wspominają, choć w tym samym miejscu urząd zleca ekspertyzę dotyczącą ptaków i nietoperzy. Redakcja zapytała, jak oba wymogi mają zostać pogodzone.
Zieleni mogło tu w ogóle nie być. W 2017 r., podczas prac nad planem, spółka Jezierski Business Park wnioskowała o przeznaczenie działek 13/5 i 14/3 pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną z usługami. Powoływała się na studium zagospodarowania i decyzję o warunkach zabudowy z 2014 r. Uwagi nie uwzględniono. W uzasadnieniu zapisano, że w trakcie uzgodnień działkę na teren zieleni publicznej wskazał Zarząd Dzielnicy Żoliborz.

Najpierw dzierżawa przy skwerze Krasińskiego
Mieszkańcy nie oceniają nowego projektu w oderwaniu od wcześniejszej sprawy. W lutym 2026 r. Gazeta Żoliborza opisała plan wydzierżawienia ok. 262 m² działki nr 13/5, w sąsiedztwie bloków przy Przasnyskiej 11 i 11A oraz Krasińskiego 57, 59a i 59b, pod zamknięty plac zabaw prywatnego przedszkola. Mieszkańcy zaprotestowali. Przypominali, że kilkaset metrów dalej, po drugiej stronie Krasińskiego, działa już podobny plac zabaw. Według informacji redakcji do dzierżawy nie doszło.
Pół roku później działka 13/5 wróciła w dokumentach urzędu. Jest jedną z czterech działek (13/5, 13/6, 13/7 i 14/3), które obejmuje obecny projekt. Mieszkańcy, z którymi rozmawiała redakcja, odbierają nowe plany jako odpowiedź na ich sprzeciw wobec placu zabaw: skoro nie udało się z dzierżawą, rekreacja i tak trafi im pod okna. Redakcja zapytała urząd, czy oba plany mają ze sobą związek.



„Mieszkańcy chcą tego miejsca takim, jakie jest”
– Nie ma zgody mieszkańców okolicznych bloków na niszczenie tej zieleni. Nie ma jej zbyt wiele, a terenów urządzonych, rekreacyjnych jest w okolicy pod dostatkiem. Mieszkańcy chcą tego miejsca takim, jakie jest – mówi pani Aneta, mieszkanka jednego z sąsiednich budynków.
Okolica rzeczywiście się zmienia. W pasie wzdłuż Krasińskiego, od Broniewskiego, miasto urządziło etapami skwer Krasińskiego, w którego skład weszły alejki i miejsce zabaw dla dzieci. Mieszkańcy wskazują też, że deweloper Matexi kończy w sąsiedztwie przestrzeń rekreacyjną z linami do wspinaczki i placem zabaw dla starszych dzieci. Według informacji redakcji mieszkańcy zamierzają sformalizować swój sprzeciw.
Spór nie dotyczy więc tego, czy dzielnica może urządzić ten teren, bo plan miejscowy to przewiduje. Chodzi o to, jak głęboko wolno ingerować w jeden z nielicznych dzikich fragmentów zieleni na Żoliborzu Południowym i czy zalecana w wytycznych „przebudowa drzewostanu” oznacza wycinkę, a jeśli tak, to jak dużą. Wytyczne nie przewidują konsultacji z mieszkańcami. O wyborze wariantu zdecydują radni na posiedzeniu komisji.
Pytania do urzędu
Redakcja skierowała do Urzędu Dzielnicy Żoliborz i do zastępcy burmistrza Tomasza Mielcarza pytania o termin prezentacji koncepcji i udział mieszkańców, o skalę zalecanej przebudowy drzewostanu i jej zgodność z planem miejscowym, o oświetlenie terenu, o związek projektu z planem dzierżawy pod plac zabaw przedszkola oraz o koszt całej inwestycji. Po otrzymaniu odpowiedzi uzupełnimy ten artykuł albo opiszemy je w osobnym tekście.

Napisz komentarz
Komentarze