Izabela Śmigaj, Paulina Domańska i Marzena Kotowska, to one stoją za wprowadzeniem do Polski bardzo dobrze znanej na świecie marki kosmetyków naturalnych dr. Hauschka, które na siedzibę wybrały właśnie Żoliborz i ul. Krasińskiego 27. Dzisiaj rozmawiamy z jedną z nich o sukcesie marki i ich życiu prywatnym.
Mateusz Durlik: Trzy kobiety z Żoliborza i wyłączna dystrybucja globalnej marki. Jak to się w ogóle zaczęło? To był plan czy przypadek?
Paulina Domańska: Jak to z przeznaczeniem bywa- mnóstwo przypadków prowadzących do pięknego zakończenia.
Mateusz Durlik: Gdybyście miały jednym zdaniem powiedzieć, czym dla Was jest Dr. Hauschka – co by to było?
Paulina Domańska: Podejście do życia połączone z ogromnym komfortem pracy. Wszystkie mamy doświadczenie w handlu i nie ma co ukrywać nie zawsze to co oferowałyśmy było zgodne z naszymi wewnętrznymi przekonaniami. Ta marka jest. Pracując z nią nie mamy poczucia „wciskania” czegoś. Ona naprawdę jest skuteczna, naturalna, odpowiedzialna w kwestii pozyskiwania, opakowań i dbania o społeczność, która ją tworzy. Jesteśmy w grupie szczęśliwców, którym praca daje ogrom satysfakcji i nie jest tylko przykrym obowiązkiem. Wręcz przeciwnie- sprawia przyjemność.
Co było najtrudniejsze na początku: zdobycie zaufania marki, rynku czy może… siebie nawzajem?
Zdecydowanie rynku. Marka była dostępna na polskim rynku od kilkunastu lat, ale nie widoczna. Musiałyśmy udowodnić partnerom, że będzie zaopiekowana marketingowo, że nie zniknie znowu z oczu Klientów. Dodatkowo ogrom pracy za tym stojący. Trochę odwracamy, względem pozostałych rynków europejskich, postrzeganie marki. W wielu krajach największą popularnością cieszy się linia regeneracyjna. W Polsce największa grupa wieków to 25-45lat. Nam to pokazuje jak ogromna świadomość naturalnych kosmetyków jest w Polsce i jednocześnie pozwala „bawić się” marketingowo w grafiki, kolory, ciekawe współprace. To jest budowanie świadomości marki od nowa.
Żoliborz to przypadek czy świadomy wybór? Co w tej dzielnicy jest spójne z Waszą filozofią?
Jak najbardziej świadomy wybór. Większość naszego zespołu pochodzi z dziada pradziada z Warszawy. Zależało nam na miejscu, które będzie odzwierciadlało nasze korzenie, które będzie slow i pełne zieleni. Taki jest Żoliborz. Mieszkają tu fantastyczni, ciepli i kolorowi ludzie. Praca tutaj to sama przyjemność.
Wiele marek mówi dziś „naturalne”. Co w Waszym przypadku oznacza to naprawdę – konkretnie, bez marketingowych haseł?
Marka istnieje prawie 60lat. Więc jej wartości to nie są puste slogany. Jest w 100% naturalna. Każdy jeden produkt. Od toniku do twarzy po tusz do rzęs.
Wszystkie składniki są pozyskiwane od certyfikowanych producentów. Jeżeli np. Sytuacja pogodowa sprawi, że uprawy nagietka zostaną zniszczone to części kosmetyków w danym sezonie może nie być. Producent nie idzie na kompromisy w kwestii jakości składników i ich pozyskania.
Skąd pochodzą składniki do tych kosmetyków? Czy macie realny wpływ i wgląd w to, jak są pozyskiwane?
Część roślin jest uprawiana w Bad boll w Alpach szwabskich, inne w Iranie lub Burkina faso. Zawsze są to uprawy zrównoważone. Często biodynamiczne lub organiczne. Jak dystrybutor nie mamy wpływu na ich pozyskanie, ale Producent przez lata udowodnił że można mu ufać i posiada wszelkie certyfikaty dla swoich składników.
Czy Polki są dziś bardziej świadome składu niż kilka lat temu? Co najbardziej Was zaskakuje w klientkach?
Oczywiście, że tak. Z przyjemnością obserwujemy jak zmienia się kanon piękna. Coraz częściej podkreślamy naturalne atuty, pozwalamy sobie na piękne siwe włosy, naturalne rumieńce, zmarszczki od uśmiechu w okolicy oczu. Fantastyczne to jest.
Prowadzenie biznesu w trzy — to przewaga czy pole minowe? Jak dzielicie role i odpowiedzialność?
Oczywiście, że przewaga. Jesteśmy jak trzygłowy smok. Wszystko widzimy i każdy aspekt przemyślimy. Zgodnie z powiedzeniem „co trzy głowy to nie jedna”. Łączą nas wspólne wartości, a trzy różne spojrzenia pozwalają patrzeć na sprawy z różnych perspektyw.
Role dzielimy bardzo prosto- każda zajmuje się tym, w czym czuje się najmocniejsza. W ten sposób mamy pewność, że każda dziedzina jest zaopiekowana, a praca sprawia przyjemność.
Gdyby każda z Was miała wskazać jeden ulubiony kosmetyk i powiedzieć, dlaczego — który by to był?
Paulina- krem tonujący. Nawilża i wyrównuje koloryt cery. Taki codzienny makijaż.
Iza- lip to cheek. Codzienne glow :)
Marzena- Balsam pod prysznic z cytryną i trawą cytrynową. Codzienna dawka pielęgnacji pełna słońca.
Czy naturalna pielęgnacja to moda, czy realna zmiana podejścia do zdrowia i ciała?
Na szczęścia realna zmiana. Z przyjemnością obserwujemy zmianę kanonu piękna na ten, który znamy z Hiszpanii, Francji czy właśnie Niemiec. Piękno naturalne, niewymuszone, zdrowa cera. Skóra jest naszym największym organem. Warto o tym pamiętać i dbać o nią, bo ona nam się odwdzięcza widocznym zewnętrznym blaskiem.
Co ten biznes zmienił w Was prywatnie — w podejściu do siebie, starzenia się, tempa życia?
Nauczył nas doceniać to co mamy. Pracujemy na 100% i odpoczywamy na 110%. Zwiedzamy świat, zbieramy inspiracje, pomagamy, tym, którzy tego potrzebują. Mamy piękne życia i mam nadzieję, że takie już zostaną.
I na koniec lokalnie: gdzie na Żoliborzu ładujecie baterie po pracy?
Uwielbiamy parki i uliczki Żoliborza. Można złapać w rękę drożdżówkę od Cała w mące, kawę i pójść na spacer przed siebie. Najlepiej w kierunku Placu Słonecznego i ulicy Płatniczej, która jest piękna o każdej porze roku.























Napisz komentarz
Komentarze