Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 19 stycznia 2026 19:59
Reklama
List od czytelniczki

Obyś trafił na SOR w Szpitalu Bielańskim

Kilkanaście godzin na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, brak prywatności, chaos organizacyjny i poczucie upokorzenia. To osobista relacja pacjentki z SOR-u Szpitala Bielańskiego, która pokazuje, jak w praktyce wygląda dostęp do publicznej opieki zdrowotnej.
Obyś trafił na SOR w Szpitalu Bielańskim

Autor: Anna Szymańska

W tym liście od czytelniczki przeczytasz m.in. o:

  • realiach funkcjonowania SOR-u w Szpitalu Bielańskim widzianych oczami pacjentki
  • łamaniu praw pacjenta i braku ochrony danych wrażliwych
  • chaosie organizacyjnym, przeciążeniu personelu i wielogodzinnym oczekiwaniu na pomoc

Miałam niebywałą nieprzyjemność trafić na SOR w Szpitalu Bielańskim. A było to tak:

Dostałam skierowanie od lekarza specjalisty do szpitala – na odpowiedni oddział – w celu obserwacji, poszerzenia diagnostyki i znalezienia przyczyn moich problemów. Po niepowodzeniu w szpitalu WIM Szaserów (ojjj, im też należy się uwaga): po kilku miesiącach oczekiwania na konsultację kwalifikującą na oddział, na koniec przykrej rozmowy usłyszałam: „Przyjmujemy tylko przypadki ostre udarowe”. Hmm. Ciekawe, że w stanie ostrym każe się czekać kilka miesięcy. Wszak przy udarze liczą się nawet minuty.

Zasugerowano mi Szpital Bielański. Nie zważając na to, że był 30 grudnia, pojechałam tam, by ustalić, co się da. W sekretariacie oddziału spojrzano na skierowanie i stwierdzono, że mam szansę, bo są wolne miejsca, więc najlepiej, żebym zapakowała się na pobyt i poszła na Izbę Przyjęć.

Z zapakowaną torbą, po poszukiwaniu Izby Przyjęć, około godziny 16:00 weszłam na SOR. Pytałam różnych osób (w tym pracowników wychylających się zza „magicznych drzwi”), ale nikt nie potrafił udzielić mi odpowiedzi. Okazuje się, że w Szpitalu Bielańskim nie ma typowej Izby Przyjęć. Najwyraźniej – ku frustracji i upokorzeniu pacjentów – połączono ją z SOR-em.

Najpierw czeka się na rejestrację. Nie można uzyskać nawet najprostszej informacji, jeśli nie weźmie się numerka. Pani niemal krzykiem informuje o tym nie tylko Ciebie, ale i innych. Wróciłam więc po numerek. Był on pobierany także dla pacjentów przywożonych przez pogotowie. Ratownik brał numerek, pokazywał go rejestratorce i wręczał poszkodowanej osobie, by sama dalej radziła sobie i czekała – jak wszyscy.

W przypadku osoby z wypadku, do której przyszło dwóch policjantów, nie uszanowano prywatności. Dane osobowe, dane wrażliwe – cóż, w poczekalni nie było miejsca, gdzie można by porozmawiać poza forum publicznym. Całe szczęście przy rejestracji moje dane nie zostały ujawnione, bo o to zadbałam. Nie jest to jednak regułą – słyszałam imiona, nazwiska, numery PESEL i inne dane kilku osób.

Dostałam opaskę z danymi i kolejny numerek. Sala była pełna ludzi. Brak choćby automatu z napojami czy czymkolwiek do jedzenia. Jest maszyna z wodą, ale nie ma kubków. Na szczęście miałam ze sobą coś do picia. Czas się dłużył. Niektórzy rezygnowali. Następny etap to oczekiwanie na triaż (ładna nazwa na selekcję/segregację). Czasami trwa to godzinę, czasami dwie, czasami dłużej. Czym jest triaż w Szpitalu Bielańskim? Pomiarem temperatury, ciśnienia, saturacji i wypytaniem o cel przyjścia. Można zgłosić tylko jeden problem. Ankietę wypełnia pielęgniarka lub pielęgniarz. Przeszłam triaż około godziny 19:00.

Tablica w poczekalni wyświetla numerki z podziałem na etapy i kolory ważności, wraz z przybliżonym czasem przyjęcia. Naiwni – nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością.

Następnie przyszły długie godziny oczekiwania na wezwanie, by przekroczyć kolejny próg i wypatrywać lekarza. Około 22:10 zostałam wywołana – tym razem według numerka na opasce – i przeszłam przez „magiczne drzwi”.

Jak tam jest? Bardzo nieprzyjemnie. Wszystkie łóżka zajęte, sale przepełnione. Każde krzesło i każde miejsce do siedzenia okupowane i pilnowane. Mnie przypadł w udziale wózek inwalidzki. Przejścia są tak wąskie, że nawet wózkiem trzeba lawirować. Słychać pokrzykiwania na pacjentów, dziwne krzyki chorych domagających się uwagi, np. podania kaczki czy basenu. Czuć nieprzyjemny zapach – są pacjenci, którzy załatwiają się w pościel. Siedzę z zakrytymi ustami i nosem.

Wygląda to tak, jakby nikomu na niczym nie zależało. Pobieranie krwi na korytarzu. Podawanie kroplówek na korytarzu. Jedna wspólna toaleta – bez zamka. Powolne ruchy, a czasem wręcz chowanie się personelu, gdy w poczekalni zemdlała najpierw jedna, a chwilę później druga kobieta. Znajomy jednej z nich niemal siłą wdarł się do drugiej poczekalni i domagał się pomocy. Dopiero wtedy ktoś zareagował.

Obie kobiety przywieziono i pozostawiono na wózkach. Jedna dostała torbę, by do niej wymiotować. Po pewnym czasie trafiła tam kolejna kobieta, która co chwilę wymiotowała. Bliscy chorych byli wypraszani.

Zaczęła mnie koszmarnie boleć głowa i kręgosłup. To była już szósta godzina. Około 22:30 zeszła z oddziału lekarka. Wypytywała, jak chciała, co chwila mi przerywała, nie chciała zobaczyć dokumentacji. Zbadała mnie, po swojemu zinterpretowała sytuację i wydała zlecenia na pobranie krwi oraz rezonans. Właściwie już wtedy przesądziła, że mnie nie przyjmie.

O 23:30 zawieziono mnie sprawnym wózkiem na badanie. Tu – o dziwo – poszło sprawnie. Kolejki nie było. Po badaniu wróciłam i znów czekałam.

Nocna zmiana, od godziny 24:00, to jeden lekarz i jeden pielęgniarz. Jest jeszcze pan z ochrony – nazwijmy go „drzwiowym”, bo jego głównym zadaniem jest naciskanie przycisku otwierającego drzwi. To był dzień potężnej śnieżycy w Warszawie. Pacjentów wciąż przybywało.

O 1:10 pobrano mi krew. Personel był skrajnie przeciążony – mieli pod opieką kilkadziesiąt osób. Na pytanie, czy można poprosić lekarkę, słyszałam, że „nie mają takiej mocy”. Gdy zwróciłam uwagę, że czekam już wiele godzin, usłyszałam: „Tu zawsze tak jest, nie ma na to rady”.

Czekałam więc dalej. Przysypiałam, o mało nie spadając z wózka.

Około 8:00 przyszła dzienna zmiana. Ruch zrobił się niesamowity – jak w ulu, tyle że zupełnie nieuporządkowanym. Pacjentom leżącym na salach podawano posiłki i picie w styropianowych opakowaniach. Siedzącym na korytarzu – nie. Jest saturator i kubki. Tyle.

Pojawiła się też „moja” pani doktor. To była już siedemnasta godzina mojego pobytu. Na korytarzu wręczyła mi dokumenty i bardzo głośno omawiała mój przypadek, kompletnie ignorując ochronę danych wrażliwych. Skupiła się na lekach psychiatrycznych i zakwestionowała leczenie oraz kompetencje mojego psychiatry. W wypisie zawarła wręcz „instrukcję” dla niego: co usunąć, co zmniejszyć, co zalecić. Pani, która widziała mnie pierwszy raz w życiu.

Byłam skrajnie wykończona, z bólem głowy i kręgosłupa, prawie śpiąca. Nie zareagowałam. Inni pacjenci byli wyraźnie zszokowani.

Musiałam jeszcze chwilę posiedzieć i odreagować. Cel skierowania nie został osiągnięty. Skierowanie zostało w szpitalu. Ja wyszłam bez diagnozy i bez wyjaśnienia, co się ze mną właściwie dzieje.

Podsumowując: nie jest to SOR godny polecenia. Połączono Izbę Przyjęć z SOR-em w sposób skrajnie nieprzyjazny pacjentom. Nie przestrzega się zasad ochrony danych osobowych i praw pacjenta. Dyżury są fatalnie zaplanowane. Brakuje empatii i szacunku. Oddział nie jest przystosowany do zwiększonej liczby pacjentów, a czas pobytu jest sztucznie wydłużany. Funkcjonuje tu zasada: „tak tu jest” – czyli nic się nie da zmienić.

„Obyś trafił na SOR w Szpitalu Bielańskim”.

Nikomu tego nie życzę. Trzeba być bardzo zdrowym i odpornym, by tam chorować i szukać pomocy.

Czy macie podobne doświadczenia z tego SOR-u?

 

Anna Szymańska

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Viki 19.01.2026 17:01
Lekarz pierwszego kontaktu wystawia skierowanie do specjalisty.Niestety czas oczekiwania oczekiwania na wizytę jest absurdalny,od kilku miesięcy do kilku lat.Znajomi mówią ,jedź na SOR,tam zrobią Ci wszystkie badania.I ludzie udają się na SOR ,tworząc w ten sposób kolejki.Nie bronię tu nikogo.Sama miałam skierowanie na ,,cito'' do specjalisty . Obdzwoniłam wszystkie przychodnie i szpitale .Czas oczekiwania ok3 miesięcy.Z wiadomych względów nie skorzystałam z SOR.Pierwsza wizyta prywatna,porażka .Pieniądze wyrzucone w błoto.Pani mgr w aptece więcej wiedziała co mi dolega ,niż pani doktor.Ale nie odpuszczałam.Wizyta na NFZ następna porażka.Dwóch lekarzy i zero diagnozy.Ale Ci sami lekarze przyjmują prywatnie ,opinie na 5.Coś tu jest nie tak.Kto pisze te opinie?Dostałam skierowanie do szpitala.Wybrałam szpital na Pradze.Zdzwoniłam,miła pani sekretarka wszystko dokładnie mi powiedziała.Stawiłam się ,zostałam przyjęta przez dwie sympatyczne lekarki.Diagnoza postawiona,leki przepisane.Jednak muszę zaliczyć kilku dniowy pobyt w szpitalu.Tu również miłe zaskoczenie.Czas oczekiwania krótki.Reasumując,Praga wcale nie jest taka zła.Warszawska Praga.

Z wyobraźnią 19.01.2026 16:08
Kolejki byłyby mniejsze, gdyby ludzie nauczyli się, że sor to nie jest nocna i świąteczna pomoc medyczna, albo że pójdzie sobie, bo na przyjęcie na badania długie terminy. To ludzie generują te kolejki i obciążenie sor właśnie tak jak rzeczona paniusia, która zamiast poprosić o nowe skierowanie, poszła "na pałę", bo może się uda. Nauczcie się, że sor jest do pomocy przy nagłych zagrożeniach życia i zdrowia, bo przez takich ludzi jak ta baba, właśnie Ci którzy rzeczywiście potrzebują pomocy muszą czekać dłużej

Agata 19.01.2026 15:55
Byłam na tym SORze kilka dobrych lat temu (myślę że 10) i jak widzę nic się nie zmienia. Byłam wtedy w pierwszym trymestrze ciąży, na SOR przywiozła mnie karetka z ostrym bólem brzucha i było dokładnie tak jak opisuje autorka - ratownicy wyrzucili mnie z karetki posadzili na wózku i kazali czekać. Przez pierwszą godzinę miałam wrażenie że nikt w ogóle nie zwraca uwagi że mnie tam przywieziono. Potem dostałam papiery do wypełnienia (cały czas zwijając się z bólu na wózku i prawie mdlejąc). Po jakimś czasie przewieźli mnie na salę na twardą leżankę z kocem z flizeliny i tam spędziłam kilka godzin. Po tym czasie skierowali mnie na USG i kazali IŚĆ samej na drugą stronę szpitala dając instrukcje typu „za trzecim korytarzem w prawo”. Idąc tam naprawdę nie dowierzałam że ktoś wymyślił żeby mdlejącą kobietę w ciąży z ostrym bólem wysłać sama w nocy przez puste szpitalne korytarze. Szłam tam chyba łącznie z 10 minut przystając co chwilę. Na koniec tej „przygody” wypisano mnie bez zaleceń o 6 rano bo całej nocy

Borek 19.01.2026 16:11
No to czekałaś właśnie dzięki takim ludziom, jak ta baba. Można podziękować

Aby zostać naszym prenumeratorem, wystarczy wejść na stronę https://www.gazetazoliborza.pl/platny-dostep. Następnie należy wybrać jedną z trzech opcji prenumeraty i postępować zgodnie z instrukcjami podanymi w kolejnych krokach.

Jeśli napotkasz jakiekolwiek trudności, skontaktuj się z naszym działem obsługi klienta pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [535249771]. Postaramy się pomóc jak najszybciej.

Jako prenumerator zyskujesz dostęp do ekskluzywnych treści (w tym pełnych treści artykułów prezentowanych na naszym portalu oraz publikacji dedykowanych tylko naszym prenumeratorom) oraz specjalne rabaty od naszych partnerów lokalnych. Oferujemy zniżki od 10% do 20% na produkty i usługi firm z Żoliborza i Bielan (okazjonalnie także z innych dzielnic).

Z rabatów mogą korzystać tylko prenumeratorzy posiadający aktywną (wykupioną) prenumeratę.

Nie. Z rabatów oferowanych przez partnerów będą mogli skorzystać wszyscy aktywni prenumeratorzy „Gazety Żoliborza”, bez względu na miejsce ich zamieszkania.

Aktualną listę partnerów oraz informacje o oferowanych przez nich rabatach znajdziesz na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów" oraz w przesyłanych do Ciebie newsletterach.

Nasi partnerzy będą przedstawieni na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów". Będą umieszczeni wg dwóch kryteriów: wysokość rabatów i kolejność alfabetyczna.

Po wykupieniu prenumeraty będziesz mieć dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

Dokonując zakupu online u naszych partnerów, aby otrzymać rabat, należy przy zamówieniu wpisać specjalny kod, który zostanie wygenerowany przez partnera i przekazany prenumeratorowi.

Wspólnie z naszymi partnerami będziemy organizowali konkursy dla naszych prenumeratorów. Do wygrania będą w nich między innymi bilety czy karnety. Wśród nagród będą też zniżki na produkty i usługi oferowane przez partnerów. Laureaci takich konkursów otrzymają specjalnie dedykowany voucher, wygenerowany przez partnera konkursu, dzięki któremu będą mogli zrealizować nagrodę.

Obsługa partnera będzie sprawdzać, czy prenumerator, który chce skorzystać z rabatu, ma dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

W przypadku zakupów online i/lub realizacji vouchera (będącego nagrodą w konkursie dla prenumeratorów, o którym piszemy w pkt. 9) trzeba powołać się na kod/voucher wygenerowany przez partnera. Dzięki temu będzie można zakupić produkt/usługę lub odebrać nagrodę w konkursie.

Zależeć to będzie od indywidualnych ustaleń z każdym partnerem. Szczegółowe informacje znajdziesz w opisie oferty każdego z nich.

Jeśli napotkasz jakiekolwiek trudności, skontaktuj się z naszym działem obsługi klienta pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [535249771]. Postaramy się pomóc jak najszybciej.

Rabatów przeznaczonych dla prenumeratorów nie można przekazywać osobom trzecim. Są one dedykowane wyłącznie dla naszych prenumeratorów jako forma podziękowania za wsparcie. Udowodnione przypadki łamania tego postanowienia będą skutkowały anulowaniem prenumeraty, bez możliwości jej odnowienia.

Wysokość rabatu u każdego partnera jest stała w czasie jednego cyklu, który trwa miesiąc. Partner może zmienić wysokość rabatu w każdym cyklu.

Nie. Każdy z partnerów ma swoje odrębne rabaty, które nie łączą się z rabatami od innych partnerów.

Tak, ale Twoja subskrypcja będzie aktywna do końca okresu rozliczeniowego, na który się zdecydowałeś.

Wystarczy zaoferować zniżki (10%, 15% lub 20%) na swoje produkty lub usługi dla naszych prenumeratorów. W zamian otrzymasz pakiet promocyjny opisany w naszej ofercie.

Skontaktuj się z nami pod adresem [[email protected]] lub telefonicznie pod numerem [662001449]. Omówimy szczegóły i odpowiemy na wszelkie pytania.

Po skontaktowaniu się z nami ustalimy szczegóły współpracy, podpiszemy umowę i przekażemy wszystkie niezbędne materiały do realizacji promocji.

Nie, udział jest całkowicie bezpłatny. W ramach współpracy barterowej oferujesz rabaty dla naszych prenumeratorów, a my zapewniamy Ci promocję i zwiększenie rozpoznawalności Twojej marki.

Nie. Program skierowany jest głównie do firm z Żoliborza i Bielan, aby wspierać lokalną społeczność. Jeśli Twoja firma działa w tym obszarze lub kieruje ofertę (także) do mieszkańców tych dzielnic, zapraszamy do współpracy. Zapraszamy zatem do współpracy także firmy i instytucje z innych warszawskich dzielnic!

Nie. Z rabatów oferowanych przez partnerów będą mogli skorzystać wszyscy aktywni (posiadający opłaconą prenumeratę) prenumeratorzy „Gazety Żoliborza”, bez względu na miejsce ich zamieszkania.

Twoja firma otrzyma bezpłatną reklamę w naszych mediach: na portalu, w social mediach, grupach lokalnych, w artykułach oraz w kampaniach reklamowych. Dzięki temu zwiększysz rozpoznawalność marki i dotrzesz do szerokiej lokalnej społeczności. Zrobisz to w sposób innowacyjny i efektywny – całkowicie bezpłatnie. Naszym głównym celem jest nie tylko uhonorowanie naszych prenumeratorów, ale też skuteczne zareklamowanie ofert firm, które zostaną naszymi partnerami.

Oferujemy m.in.:

  • Baner reklamowy z Twoim logotypem na naszym portalu i w social mediach.
  • Publikację artykułu zbiorczego promującego wszystkich partnerów.
  • Top Layer z informacjami o prenumeracie i partnerach.
  • Stałą komunikację w naszych grupach społecznościowych.
  • Zdjęcie w tle w mediach społecznościowych z logotypami partnerów.
  • Relacje (stories) z logotypami partnerów.
  • Plakat promocyjny informujący o współpracy.
  • Mailingi do prenumeratorów (dla partnerów oferujących 15% i 20% rabatu).
  • Promocję w Kinie Wisła (dla partnerów oferujących 20% rabatu).

Nasi partnerzy będą przedstawieni na stronie głównej naszego portalu, w zakładce PREMIUM w artykule "Rabaty dla Prenumeratorów". Będą umieszczeni wg dwóch kryteriów: wysokość rabatów i kolejność alfabetyczna. Ich lista będzie też wysyłana w newsletterach dla prenumeratorów.

Obsługa partnera będzie sprawdzać, czy prenumerator, który chce skorzystać z rabatu, ma dostęp do specjalnie dedykowanego artykułu („Rabaty dla Prenumeratorów”), w którym będą wymienieni wszyscy nasi partnerzy (będą tam także ich logotypy). Przy zakupie w sklepie stacjonarnym lub w momencie płatności za usługę wystarczy pokazać jego treść obsłudze partnera, wskazując baner odpowiadający miejscu, w którym dokonujemy zakupów/płacimy za usługę.

W przypadku zakupów online należy podać kod wygenerowany przez partnera. Dzięki temu będzie można zakupić produkt/usługę.

Wspólnie z naszymi partnerami będziemy organizowali konkursy dla naszych prenumeratorów. Do wygrania będą w nich między innymi bilety czy karnety. Wśród nagród będą też zniżki na produkty i usługi oferowane przez partnerów. Laureaci takich konkursów otrzymają specjalnie dedykowany voucher, wygenerowany przez partnera konkursu, dzięki któremu będą mogli zrealizować nagrodę. By odebrać nagrodę, trzeba będzie okazać ten voucher lub wpisać (w przypadku realizacji online) umieszczony na nim kod, wygenerowany przez partnera.

Szczegóły dotyczące sposobu wykorzystania, ilości i dostępności rabatów ustalamy indywidualnie, aby najlepiej dopasować ofertę do potrzeb Twojej firmy. Stałe są tylko wysokości oferowanych rabatów: 10%, 15% i 20%.

Wysokość rabatu u każdego partnera jest stała w czasie jednego cyklu, który trwa miesiąc. Partner może zmienić wysokość rabatu w każdym cyklu.

Zależeć to będzie od indywidualnych ustaleń z każdym partnerem.

Oczywiście! Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie i propozycje, które mogą przynieść korzyści obu stronom.

Czas trwania współpracy ustalamy indywidualnie, ale minimalny okres to jeden miesiąc (jeden cykl współpracy). Możesz zdecydować się na okres próbny (miesięczny) lub długoterminową współpracę.

Tak, aczkolwiek Twoja obecność – a zatem przywileje i obowiązki partnera – będą obowiązywały do zakończenia miesięcznego cyklu współpracy.

Reklama
PRZECZYTAJ
zachmurzenie małe

Temperatura: -8°C Miasto: Warszawa

Ciśnienie: 1034 hPa
Wiatr: 10 km/h

Reklama
Reklama
Reklama