Interpelacja to takie oficjalne pismo od radnego do urzędu: „proszę wyjaśnić sprawę ważną dla mieszkańców”. Brzmi poważnie. Tym razem chodzi o… ludzi siedzących na trawie w Parku Żeromskiego po zakupach w Prochowni.
Tak, dokładnie. Jeśli weźmiesz kawę w Prochowni i usiądziesz na kocyku w parku – to problem dla radnych. Ale jeśli kupisz kawę w spożywczym, na stacji benzynowej albo przyniesiesz ją z domu – już problemu nie ma. Jak mawiał Bareja: „Nie mieszajmy! To dwie różne sprawy.”
Absurd totalny
Logika tej interpelacji jest więc prosta: siedzenie na trawie w parku jest legalne, ale tylko pod warunkiem, że nie kupiłeś nic w Prochowni. Logiczne, prawda?
Parki na całym świecie służą ludziom. Knajpki w parkach to norma. Kupujesz kawę, piwo czy lody i idziesz na trawę. W Paryżu, Berlinie czy Barcelonie – nikogo to nie dziwi. W Warszawie też – w Salto Barze na Sadach Żoliborskich czy w barze na Kępie Potockiej. Tam nikt nie składa interpelacji jeśli ludzie kupią coś w lokalu i usiądą na trawie w parku.
Aż trudno nie zauważyć, że w tym wszystkim nie chodzi o trawę. Chodzi o to, że Prochownię prowadzi córka radnej Jolanty Zjawińskiej, która akurat jest w opozycji do autorów interpelacji.
Proszę, podziwiajcie interpelację

Prochownia – miejsce z historią
Cały ten cyrk rozgrywa się wokół Prochowni, miejsca wyjątkowego, które przez dwa lata walczyło o przetrwanie. Były protesty mieszkańców, petycje, obietnice urzędników, które cofano w ostatniej chwili. Dopiero pod koniec 2023 roku Marianna Zjawińska odzyskała lokal i zaczęła odbudowę tego, co przez lata było sercem Żoliborza.
Koncerty, warsztaty, kino letnie – Prochownia zawsze była czymś więcej niż knajpą. A teraz znów buduje społeczność. I w tym momencie pojawia się interpelacja: największym problemem ma być to, że ktoś z kawą z Prochowni siada na trawie.
A wystarczyło…
Zamiast tropić ludzi z kocykiem, wystarczyłoby postawić kilka dodatkowych koszy, przypominać o sprzątaniu i dać ludziom normalnie korzystać z parku tak jak chcą i jak lubią. Tym bardziej, że w innych miejscach – w Salto Barze na Sadach Żoliborskich czy w barze na Kępie Potockiej – nikt nie widzi w tym problemu - i słusznie.
Puenta
Koalicja Obywatelska potem się dziwi, że traci wyborców. Ale to właśnie od takich lokalnych absurdów zaczyna się zniechęcenie. Najpierw mieszkańcy machają ręką na park, potem na całą politykę.
„To jest miś na miarę naszych możliwości” – mówił Bareja.
I ta interpelacja jest dokładnie takim misiem. Problem wymyślony, byle tylko uderzyć w przeciwnika.
Ale prawda jest prosta: park jest dla ludzi. A trawa – niezależnie od tego, gdzie kupiłeś kawę, czy inny napój – też.
Napisz komentarz
Komentarze