Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 kwietnia 2024 20:51

Zamknął się w samochodzie nagrzanym do 50 stopni. „Gdybym zasnął to pewnie już bym się nie obudził”

Na Żoliborzu odbył się eksperyment pokazujący jak zachowuje się ciało, gdy temperatura otoczenia wynosi ponad 50 stopni Celsjusza. Ochotnik zamknął się w rozgrzanym samochodzie by sprawdzić ile czasu wytrzyma w jego wnętrzu.

Środa, godzina 15:00, temperatura w cieniu wynosiła 35 stopni Celsjusza. Do rozgrzanego auta wsiadł Mateusz Durlik, prezes Stowarzyszenia Nowy Żoliborz. W pojeździe termometry wskazywały wówczas 50 stopni. – Moim celem jest wytrzymać jak najdłużej, po to by zobrazować, co dzieje się w takiej sytuacji z ciałem – mówił Mateusz Durlik.

Ochotnik podłączony był do aparatury medycznej monitorującej akcję serca. – Już po kilku minutach widzimy, że organizm próbuje się dostosować do panującej wewnątrz temperatury poprzez zmianę tętna i spadek nasycenia krwi tętniczej tlenem – mówił Damian Kowalczyk koordynator medyczny, który pełnił opiekę nad eksperymentem.

Dla mnie to był sygnał od organizmu, żeby zaprzestać eksperyment

- Efektem przegrzania w pierwszej kolejności jest obfite pocenie się, później pojawiają się zaburzenia widzenia, bóle głowy i wymioty. Kolejnym etapem jest utrata przytomności i uszkodzenia w komórkach naszego ciała. Skutkuje to niewydolnością organizmu, a w dalszej części śmiercią – tłumaczył Damian Kowalczyk.

Po dwudziestu minutach eksperyment dobiega końca. – Leje się ze mnie ciurkiem – mówił świeżo po wyjściu z pojazdu żoliborski aktywista. W końcowych pomiarach na termometrze monitorującym temperaturę w samochodzie pojawił się komunikat „error”.  - Jeżeli chodzi o parametry techniczne odnotowaliśmy jedynie wzrost tętna do 140 uderzeń na minutę – wyjaśniał ratownik medyczny.

- Wydawało mi się, że wytrzymam krócej. Mój stan fizyczny pozwolił mi bym wytrzymał dłużej, jednak nie chciałem doprowadzać organizmu do skrajności. Mimo to rozbolała mnie głowa i w pewnym momencie poczułem się senny. Było mi już wszystko jedno. Pewnie gdybym zasnął to już bym się nie obudził. Dla mnie to był sygnał od organizmu, żeby zaprzestać eksperyment – podkreślał Durlik.

Najczęściej w pozostawionym samochodzie na pełnym słońcu znajdują się jednak dzieci lub zwierzęta, które najczęściej nie mają tego komfortu co ochotnik eksperymentu, który mógł w każdej chwili wyjść z nagrzanego pojazdu. Dodatkowo w całej sytuacji kluczowa jest budowa ciała i wytrzymałość organizmu. - Jestem w pełni sprawnym człowiekiem, dobrze zbudowanym, potrafię na rowerze przejechać ponad 100 km. Mimo wszystko podjąłem się tematu, żeby edukować ludzi – dodał prezes Stowarzyszenia Nowy Żoliborz.

U dzieci lub osób starszych objawy, które wystąpiły po 20 minutach eksperymentu, mogą nastąpić gwałtowniej. – Wtedy nie ma już czasu na ucieczkę z nagrzanego otoczenia. Może nastąpić utrata przytomności, a w następstwie tego dochodzi do udaru. W takich sytuacjach najgorzej radzą sobie dzieci i osoby powyżej 65 roku życia – zaznaczał czuwający ratownik medyczny.

Nie lejmy poszkodowanego zimną wodą!

Będąc świadkiem podobnego zdarzenia warto wiedzieć w jaki sposób ochłodzić poszkodowanego. Jak to zrobić?  - W pierwszej kolejności musimy pamiętać by na poszkodowanego nie lać zimnych płynów, ze względu na możliwość obkurczenia naczyń krwionośnych i gruczołów potowych uniemożliwiając wydalanie potu – uczulał Damian Kowalczyk ratownik z Drużyny Ratownictwa Rowerowego. W pierwszej kolejności osobę narażoną na przegrzanie trzeba przenieś do chłodnego miejsca i wachlować lub schłodzić letnią wodą. - Dobrym sposobem jest również położenie chłodnych kompresów na wysokości tętnic szyjnych, pachwiny, tętnic i żył udowych oraz pod dołami łokciowymi i pachowymi – instruuje Kowalczyk.

By nie dochodziło do tragedii w postaci śmierci osób w nagrzanym samochodzie

W sieci możemy znaleźć wiele eksperymentów o podobnym charakterze. Pytam Mateusza Durlika dlaczego zdecydował się na taki krok. – Większość ochotników w filmach, które widziałem, przekazywało jedynie odczucia subiektywne. Ja, będąc podłączony do aparatury medycznej mogłem na swoim przykładzie pokazać co dzieje się z organizmem ludzkim w tak ekstremalnych warunkach. Kolejnym czynnikiem jest fakt, że w przekazach medialnych nadal pojawiają się informacje, że ktoś zapomniał o dzieciach przebywających w samochodzie znajdującym się na pełnym słońcu. Mając na koncie wiele społecznikowskich działań dla mnie to jest misja, w której pomaga mi Drużyna Ratownictwa Rowerowego – tłumaczył prezes Stowarzyszenia Nowy Żoliborz i dodał - Oczekuję, że to zdarzenie dotrze do jak największej ilości osób, co będzie skutkowało zwiększeniem ich świadomości.


DSC04055

DSC04055

DSC04062

DSC04062

DSC04048-1

DSC04048-1

DSC04069

DSC04069

DSC04075

DSC04075

DSC04078

DSC04078

DSC04054

DSC04054

DSC04054-1

DSC04054-1


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ